Miejsce, w którym poruszam sprawy społeczne i polityczne. Także te związane z pracą na stanowisku wicewojewody mazowieckiego.
wtorek, 20 grudnia 2016
Radosław Witkowski – połowa kadencji. Cześć 2. 100 km obiecanych dróg.
Pisząc o drogach dotykam także kwestii innych inwestycji. Nie obędzie się też bez odniesienia do kolejnych budżetów miasta.
Jak wiec wyglądały te ostatnie 2 lata pod tym względem?
Nie została do tej pory zrealizowana żadna prorozwojowa i strategiczna inwestycja w tym zakresie. Żadna, którą prezydent mógłby nazwać swoją. Zresztą nie tylko drogowa.
Pod względem finansowanym największą inwestycją tych 2 smutnych dla miasta lat jest kładka na Szarych Szeregów, bo opiewa ona na 4 mln zł. To pod względem kosztu najwieksza radomska inwestycja, mająca się zakończyć na koniec 2 lat rządów (!?) I nawet ona okazała się na ten moment bublem. Może zostanie oddana do użytku w maju 2017r, a miasto będzie musiało ponieść koszty dodatkowych prac.
Nic większego do tej pory prezydent nie zrobił. Można zaklinać rzeczywistość, ale to fakt.
Duże drogowe inwestycje, jakie kończyliśmy ostatnio, ul. Młodzianowska czy wiadukty na ul. Żółkiewskiego to inwestycje, które fizycznie zaczął prezydent Kosztowniak. Zaczęły być robione za jego prezydentury jeszcze w 2014r. więc przypisywanie ich prezydentowi Witkowskiemu byłoby nadużyciem.
Zresztą zdaje sobie z tego sprawę sam zainteresowany, bo nie było żadnego hucznego otwarcia wiaduktu na Młodzianowskiej.
Inne inwestycje, mogące być uznane jako duże? Trzeba uczciwie przyznać, że prezydent rozpoczął budowę hali sportowej i stadionu. Choć pomysł czy nawet projekt hali, nie był jego autorstwa. Tak samo jak trzeba uczciwie powiedzieć, że z tego tytułu zamierza zadłużyć Radomian na 130 mln zł, co nastąpi niebawem!!! Na kredyt można bowiem wiele.
Dziwna cisza, nawet wśród „wścibskich” i wyczulonych na zadłużanie Radomia dziennikarzy czy radnych liczących każdą złotówkę publicznych pieniędzy. Nikt się nie zająknie. To jednak temat na osobną rozprawę. O ogromnym wzroście zadłużenia pisałem zresztą w poprzednim wpisie.
Wracam do dróg. Prezydent Witkowski chwali się programem drogowym. Obiecał w wyborach Radomianom 100km nowych i lepszych dróg. Ogłosił w związku z tym specjalny – Radomski Program Drogowy (RPD).
Czym to tak naprawdę jest i jak wygląda postęp prac?
Już widać, że jest to w znakomitej większości czysta PR-owa zagrywka.
Do chwili obecnej udało się zakończyć w ramach RPD 37 dróg (do 2018r - 150 ulic), a w kilometrażu będzie to ok. 8,5km. W realizacji jest co prawda jeszcze 11 odcinków, ale te nie zostaną zapewne zakończone w tym roku, bo termin ich oddania wyznaczony jest na wiosnę 2017r. Będę je więc liczył do 2-go półrocza prezydentury.
Ponadto poza tym programem realizowane są tzw. czynówki a także remonty dróg powiatowych. Tak więc dodajemy jeszcze łącznie 25 innych dróg i długości ok. 8 km.
Jakby nie liczyć przez 2 lata prezydent Witkowski wyremontował czy wybudował mniej więcej 62 drogi o łącznej długości ok. 16,5 km. Tak więc zostało mu jeszcze jakieś 83,5 km w 2 lata. Sporo.
Andrzej Kosztowniak w ciagu swoich pierwszych 2 lat (2007-2008) zrealizował 40 inwestycji drogowych o łącznej długości 17km. W porównaniu z szumnie nazwanym niemalże rewolucją drogową RPD prezydenta Witkowskiego, czyli 62 drogi i 16,5 km, nie wypada to jakoś wyjątkowo. Wykonał prezydent Witkowski o 1/3 dróg więcej, ale kilometrowe jest niemalże remis. Co to oznacza? Prezydent Witkowski robi małe, krótkie odcinki dróg idąc na ilość. O jakości, która przecież generuje koszt, porozmawiamy po 2-3 zimach. Mam nadzieję, że te drogi przetrwają.
W drugim półroczu I kadencji Andrzeja Kosztowniaka doszło jeszcze 35 dróg o długości 23 km. I kadencję Andrzej Kosztowniak zamknął ok. 40 km dróg. Zobaczymy jak pójdzie prezydentowi Witkowskiemu.
Równie ciekawie prezentują się wydatki budżetowe na inwestycje drogowe. Sporo bowiem mówią.
Co na ten temat mówi budżet miasta?
Wydatki na drogi publiczne:
2013r – 73,4 mln zł
2014r – 88 mln zł
2015r – 90,1 mln zł
2016r – 55,9 mln zł
2017r – 47,3 mln zł
W ramach powyższych wydatków.
Drogi powiatowe: Drogi gminne: Drogi wewnętrzne:
2013r – 62,3 mln zł. 6,6 mln zł. 4 mln zł.
2014r – 75 mln zł. 6,1 mln zł. 3,45 mln zł.
2015r – 90,1 mln zł. 10,7 mln zł 3,8 mln zł
2016r – 35 mln zł. 17,3 mln zł 2,95 mln zł
2017r – 14,6 mln zł. 28,8 mln zł 2,5 mln zł
Do tego należy dodać jeszcze np wydatki na oświetlenie, ale to w nie ma tu większego znaczenia, choć też za prezdyenta Witkowskiego wydatki te bardzo spadły. To jednak kwestia kilku mln zł.
Cóż. Wydatki na drogi dramatycznie spadają. Prezydent Witkowski inaczej rozkłada akcenty na realizację robót drogowych, bo realizuje więcej małych gminnych czy wewnętrznych dróg, kosztem dróg powiatowych. Jego wybór. To zestwawienie pokazuje, jak drastycznie spadły za prezydentury Witkowskiego wydatki na drogi! Nie rozpoczęła się w tych pierwszych 2 latach żadna duża inwestycja drogowa, która nie tylko rozwiązywałaby problemy lokalne, ale również ogólnomiejskie, które rozwiązywały problemy komunikacyjne w mieście, służyły wszystkim Radomianom. Pokazuje to brak inwestycji na drogach powiatowych czy wojewódzkich. Także krajowych. Małe inwestycje są oczywiście ważne, ale powinny być elementem większej strategii inwestycyjnej a nie jedynym jej elementem. Małe inwestycje rozwiązują problemy, nie twierdzę że nie ważne, ale lokalnej społeczności jednej ulicy. Radom potrzebuje obok tego także dużych projektów.
Andrzej Kosztowniak, tak działał w Radomiu PiS, aby godzić różnego rodzaju potrzeby w zakresie realizacji inwestycji drogowych. Tak powinien działać i patrzeć prawdziwy gospodarz.
Radom potrzebuje bezkolizyjnych skrzyżowań; nowych, kluczowych dla komunikacji dróg. Pytanie czy uda się rozpocząć jakąkolwiek taką inwestycję w przyszłym roku.
Na razie mamy deklaracje i spadek w wydatkowaniu pieniędzy na drogi powiatowe o ponad 60 mln zł!!! Wzrost wydatków na gminne o 20 mln zł. Zgoda. Tylko gdzie podziało się ok. 40 mln zł na drogi, które były w latach 2013-2015??? Mamy stagnację, jakby na to nie patrzeć.
To nas faktycznie różni z prezydentem Witkowskim – myślenie całościowe i wielowątkowe. Takie działanie jakie prezentuje dziś prezydent Witkowski nie przystoi miastu 220tys aspirującemu do miasta centrum regionu. Prezydent dodatkowo twierdzi, że nie będzie się ścigał z metropoliami na duże inwestycje. !!!??? Tak powiedział na sesji budżetowej radnym. To zdumiewające i wręcz przyznanie się do niemocy, ale już jakaś wskazówka i deklaracja.
Reasumując - w inwestycjach drogowych wydajemy o połowę mniej pieniędzy niż za Andrzeja Kosztowniaka. Prezydent Witkowski zrezygnował z dużych drogowych inwestycji w tej kadencji. Jeżeli nawet wejdzie w budowę ul. Wojska Polskiego czy trasę NS, to będzie rok wyborczy 2018 i co najwyżej „rozgrzebie” pod publiczkę te dwie inwestycje. Nie zakończy żadnej dużej inwestycji drogowej. To już widać i to fakt. Opiera swoją kadencję o halę i stadion, który ma mu dać zwycięstwo wyborcze w 2018r. Także o RPD, który niczym nadzwyczajnym nie jest, ale zgodnie ze strategią promocji jest mocno eksponowany jako coś wyjątkowego.
Pieniądze? Miasta nie stać? Skoro można pożyczyć 130 mln zł na sport to można też na drogi. Prezydent dokonał wyboru i niech nie opowiada, że go nie stać. Nie stać go na to, co uważa za mniej ważne.
niedziela, 18 grudnia 2016
Radosław Witkowski – połowa kadencji. Cześć 1. Budżet i sytuacja finansowa miasta.
Mijają 2 lata od objęcia władzy w Radomiu przez PO i prezydenta Witkowskiego. To dobry czas do podsumowań. Prezydent otrzymał od radomskiego PiS pół kadencji spokoju, czas na pokazanie własnych pomysłów na miasto, realizację obietnic i „Zgody, która zmieni Radom”. Tak więc prezydent miał niebywały komfort w samym 2015r w szukaniu wsparcia zarówno na szczeblu rządowym – premier Kopacz, jak i Zarządzie Województwa – marszałek Struzik. To bowiem polityczni sprzymierzeńcy obecnego prezydenta.
Co wyszło z tej współpracy? Niestety nic wyjątkowego. Pani premier przekazała w 2015r dla miasta kilkaset tysięcy na muszlę koncertową parku i ok. 7 milionów na sprzęt dla szpitala. To wszystko. Takie wsparcie to wręcz upokorzenie dla miasta i prezydenta Witkowskiego. Gdy inne miasta dostały setki milionów Radom dostał przysłowiowe grosze. To była ta „Zgoda, która zmieni Radom”? Wydaje się, że obeszliśmy się jako Radomianie smakiem.
Kolejny, drugi rok rządów prezydenta Witkowskiego (2016r) to okres współpracy z rządem PiS. Chcieliśmy zobaczyć, jak układać się będzie współpraca i aktywność prezydenta we wspólnym zabieganiu o sprawy Radomia w stolicy właśnie po zmianie rządów. To bardzo pragmatyczne i odpowiedzialne podejście. Niestety historia obecnego pokazuje, że nie było większej współpracy. Ten rok to zupełny brak aktywności prezydenta w kontaktach z administracją w Warszawie.
Tak więc dwa lata pokazały, że prezydent Witkowski nie ma szerszej wizji miasta, rozwoju ani sięgania po środki unijne. Na tym polu panuje złowroga cisza. Władze miejskie mówią, że nie ma konkursów. To nie jest prawdą, bo konkursy są. Może nas akurat te nie interesują? Może i tak, ale w takim razie rodzi się pytanie – jakie nas interesują? Czy takie w ogóle są? Nie wiemy, bo prezydent przez 2 lata nie był w stanie się do tego odnieść, a pytania radnych w tym temacie zbywa.
Na co prezydent planuje przeznaczyć środki, którymi zadłuża ciagle miasto, w jakich konkursach i na co zamierza startować? Tego nie wie nikt i wydaje się, że prezydent także nie wie. Inaczej na pewno już by to na kilku konferencjach ogłosił.
Nawet jeżeli nie ma konkursów na rodzi z UE, to mamy jeszcze środki z budżetu państwa, o które można wystąpić w każdym roku.
Czas więc na podsumowanie tych niedobrych 2 lat i smutną konstatację – Radom pod rządami prezydenta Witkowskiego i jego zaplecza – nie posuwa się do przodu. To inwestycyjna wegetacja i zwykłe administrowanie. Brak jest pomysłu czy wizji rozwoju, prezydent nie kontroluje tego co się dzieje w samym Urzędzie; podobnie jest w spółkach miejskich. Pozostają takie obszary działania miasta, gdzie nic strategicznego się nie wydarzyło – służba zdrowia, pomoc społeczna, kultura, edukacja, bezpieczeństwo, i wbrew pozorom infrastruktura drogowa. O tym w kolejnych wpisach.
Prezydent wydaje się interesować wyłącznie sportem, ale też nie każdym, i dobrym wypadaniem w mediach. Miasto to jednak nie tylko sport. Zgadzam się z opiniami, że nie jest to rządzenia, a raczej administrowanie i działanie od pomysłu, do pomysłu. Brak tu planowania. Widać to jak na dłoni.
W związku z podsumowaniem należy odnieść się merytorycznie do przedstawionych poprzez prezydenta rzekomych „osiągnięć” i niewątpliwych zaniedbań, co niniejszym będę czynił.
Na początek analiza budżetów Andrzeja Kosztowniaka i Radosława Witkowskiego. Tylko poprzez takie porównanie można zobaczyć zmianę.
Poniżej małe zestawienie. To dane ze strony BIP Urzędu Miejskiego w Radomiu.
Dochody budżetowe:
Andrzej Kosztowniak 2015r – 935 mln zł
Radosław Witkowski 2016 – 898 mln zł
Radosław Witkowski 2017 – 1.058/940 mln zł - po odjęciu 118 mln zł z programu Rodzina 500+
Wydatki budżetowe:
Andrzej Kosztowniak 2015r. – 945 mln zł
Radosław Witkowski 2016r – 933 mln zł
Radosław Witkowski 2017r – 1.107/990 mln zł – po odjęciu 118 mln zł z programu Rodzina 500+
Deficyt budżetowy:
Andrzej Kosztowniak 2015r – 9,7 mln zł
Radosław Witkowski 2016r – 24,7 mln zł
Radosław Witkowski 2017r – 49,8 mln zł
Zadłużenie miasta:
Andrzej Kosztowniak 2015r – 430 mln zł
Radosław Witkowski 2016r – 459 mln zł
Radosław Witkowski 2017r – 495 mln zł
Wydatki bieżące:
Andrzej Kosztowniak 2015r – 819 mln zł
Radosław Witkowski 2016r – 845 mln zł
Radosław Witkowski 2017r – 990 mln zł – w tym wzrost pensji w Urzędzie Miejskim o 3,4 mln zł
Wydatki i dochody obecnego budżetu Radomia na poziomie ponad 1 mld to efekt dodatkowych środków z rządowego programu Rodzina 500+ (na 2017r jest w nim zapisane po stronie dochodów i wydatków dokładnie 118 mln zł). W tym roku budżet został ok. 85 mln zł.
Co jeszcze widzimy w tej tabeli?
Generalnie rośnie zadłużenie miasta o 66 milionów złotych (nie licząc obligacji, jakie prezydent zamierza wypuścić, żeby zrealizować halę i stadion. To dodatkowe 130 mln zł zadłużenia (!!!), prace nad tym już trwają).
Powiększa się deficyt miasta w porównaniu do ostatniego budżetu Andrzeja Kosztowniaka o ponad 40 mln zł!!! Wydatki bieżące rosną o ponad 171 mln zł!!!
Rosną wydatki bieżące, a co z tymi prorozwojowymi – inwestycyjnymi? Te są mniejsze w porównaniu z ostatnim budżetem Andrzeja Kosztowniak o 8 mln zł, a same same wydatki na pensje w Urzędzie rosną aż o 3,4 mln zł !!!
Można to wszystko zobaczyć w projekcie budżetu miasta. Jeżęli ktoś zada sobie trudu na podobną analizę. Wymaga tego poważne podejście do tego tematu. Budżet to najważniejszy dokument, który dotyczy funkcjonowania samorządu.
Szanowni Państwo, te dwa budżety Radosława Witkowskiego to stagnacja i przejadanie pieniędzy. A miało być tak pięknie.
Prezydent się chwali, że inwestycje wyniosą 117 mln zł w 2017r. Jak to wyglądało w latach poprzednich? Proszę bardzo, wydatki w mln zł:
2010 – 234,5 Andrzej Kosztowniak
2011 – 135,1 Andrzej Kosztowniak
2012 – 112,6 Andrzej Kosztowniak
2013 – 114,7 Andrzej Kosztowniak
2014 – 156,2 Andrzej Kosztowniak
2015 – 125,5 Andrzej Kosztowniak
2016 – 87,9 Radosław Witkowski
2017 – 117 Radosław Witkowski
Wydatki na poziomie 117 mln zł nie są niczym nadzwyczajnym. Wydatki inwestycyjne za Andrzeja Kosztowniak pokazują to, jak duże środki potrafiła na inwestycje znaleźć Andrzej Kosztowniak. Po prostu się starał. Poza tym wiele inwestycji z tego budżetu to inwestycje warunkowane np. Pozyskaniem środków zewnętrznych, czy realizacją innych inwestycji przez np. Wodociągi. Ten budżet po stronie wydatków inwestycyjnych jest hipotetyczny.
Można się cieszyć, że po mizernym 2016r wydatki inwestycyjne idą w końcu górę. Niestety nie dość, że daleko im do budżetów sprzed kilku lat, to jeszcze w budżecie na 2017r są inwestycje warunkowe oraz niestety będące wynikiem postępującego zadłużania miasta.
Ktoś powie, ale Andrzej Kosztowniak też pożyczał. Owszem, ale tylko na inwestycje, które miały dofinansowanie z Unii Europejskiej i to na poziomie miedzy 50 a 85%. Mała różnica. Prezydent Witkowski pożycza na inwestycje, które będą realizowane np w 100% z kasy miasta. Jest to teraz medialnie bagatelizowane i ukrywane. Będziemy o tym głośno mówić Radomianom.
Prezydent Witkowski zorganizował kilkudniowy cykl konferencji, gdzie chwalił się realizacją obietnic i innymi osiągnięciami. W mojej ocenie można było to zrobić na jednej konferencji, która zamknęłaby się góra 10 minutami, bez absorbowania cennego czasu mediów. Nieprzypadkowo stworzono iluzję, że wiele się wydarzyło. Tak jednak nie jest. Na szczęście zaprzyjaźnieni dziennikarze wybili panu prezydentowi z głowy dalsze konferencje. Tym bardziej, że nie ma naprawdę czym się specjalnie chwalić.
Reasumująć to słaby budżet, pozbawiony funkcji prorozwojowej i nastawiony głównie na przejadanie pieniędzy. Prezydent w sumie to wie i broni się mówiąc w wywiadzie dla mediów, że nie musimy ścigać się z metropoliami na dużę inwestycje!? To chyba żart... Przeczytałem takie słowa ze zdumieniem. Zgadzam się, że małe inwestycje ułatwiające życie także trzeba realizować, ale należy znaleść tu złoty środek. Te inwestycje oraz prorozwojowe, ważne np dla inwestorów i wzmacniające pozycję Radomia na mapie kraju! Jutro sesja budżetowa, gdzie ten lichy budżet przejdzie głosami PO, SLD, RR i Wspólnoty Samorzdowej, czyli koalicji interesu. Interesu trwania w maraźmie.
Niebawem kolejna część podsumowania, gdzie będę szukał 100km nowych dróg oraz porównam „osiągnięcia” prezydentów Kosztowniak i Witkowskiego z ich pierwszych dwóch lat po objęciu rządów.
piątek, 9 grudnia 2016
Wsparcie rządowe dla Radomia. Co z lotniskiem?
Rusza uruchomiony przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa nabór wniosków na dofinansowanie dróg samorządowych w 2017r. Do dyspozycji samorządów, na terenie których znajdują się drogi powiatowe, wojewódzkie i krajowe oddane zostanie 336 mln zł. Polecam ten program szczególnie samorządowcom Mazowsza, w tym Radomia.
To spore środki i mam nadzieję, że prezydent Witkowski wystąpi o wsparcie finansowe na przebudowę ul. Wojska Polskiego i Żółkiewskiego. Zresztą o takiej możliwości został poinformowany m.in przez ministra finansów. Jest to w mojej ocenie najpoważniejsza droga do uzyskania wsparcia na te inwestycji. Wsparcia do wysokości 50% kosztów jej realizacji.
W chwili obecnej przygotowujemy w Urzędzie Wojewódzkim projekt umowy na dofinansowanie dokumentacji projektowej na przebudowę wspomnianych ulic. Mam nadzieję, że zostanie w przyszłym tygodniu podpisany i środki w wysokości blisko 1,2 mln zł znajdą się na koncie miasta.
Co z inwestycjami na lotnisku?
Pozwolenie na przedłużenie pasa startowego czy budowę ILS wydane 3 miesiące temu i nic w tym temacie się nie dzieje. Miasto powinno jak najszybciej zabezpieczyć środki na realizację tej inwestycji, bo od tego zależy pozyskanie nowych przewoźników i właściwy rozwój lotniska. Co się dzieje z budową płyty postojowej? Też niestety cisza. Czy przygotowana jest dokumentacja? Pytań o lotnisko jest zapewne więcej.Trzeba coraz głośniej je zadawać. Rozumiem, że na to potrzebne są środki finansowe, ale przecież nowe kierownictwo spółki i prezydent Witkowski od dwóch lat o takiego inwestora zabiegają. Jak widać na razie nieskutecznie. Jest co prawda mowa o jakiejś firmie z Izraela czy Arabii Saudyjskiej, ale na razie więcej w tym wszystkim plotek, zamieszania, jak konkretów.
Inwestor zewnętrzny to jedna strona medalu, a druga to własne środki jakie na rozbudowę lotniska miasto może przeznaczyć. Jeżeli tego wymaga pokazanie partnerom zewnętrznym naszej odpowiedzialności i determinacji w budowie lotniska, to trzeba to zrobić. Lotnisko jest własnością samorządu i to miasto ma obowiązek w realizacji masterplanu. Jeżeli „stać nas” na pożyczanie 130 mln zł na budowę bazy sportowej, to chyba stać także na kilkadziesiąt milionów na inwestycje na lotnisku. Kwestia wagi i priorytetów.
Już to nie raz mówiłem i o tym pisałem. Prezydent niestety wysyła do inwestorów i przewoźników niespójne sygnały. To na pewno nie buduje pozytywnego klimatu na tym rynku. Liczę na szybkie opamiętanie.
sobota, 3 grudnia 2016
Kładka - bubel pod lupą. Tunel świetlny w niefortunnym miejscu.
Tak jak wspomniałem, poprosiłem Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, żeby przyjrzał się sprawie kładki-bubla nad ul. Szarych Szeregów. Przeprowadzono kontrolę inwestycji i nadzór budowlany wystąpił o wyjaśnienia zarówno do MZDiK, jak i do Politechniki Gdańskiej.
Wniosek końcowy z badań przeprowadzonych przez Politechnikę Gdańską jest jednoznacznie NEGATYWNY. TAk to napisano. Przejrzałem dokumenty w tej sprawie. Jak zauważają badający, w aktualnym stanie obiekt nie może być eksploatowany zgodnie z założeniami projektowymi. Zarówno próba wiatrowa jak i wandalistyczna (grupa osób skacząca po kładce) wypadła źle. Ta druga została przerwana już po 9 sekundach z uwagi na dużą amplitudę i narastający charakter drgań mogący spowodować awarię nowo wybudowanej konstrukcji !!!
Sprawie przygląda się także Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego i wydanie pozwolenia na użytkowanie może nastąpić, zgodnie z prawem, jedynie po uzyskaniu pozytywnych wyników obciążeń i po złożeniu wniosku przez inwestora. Bezpieczeństwo mieszkańców jest na pierwszym miejscu i na pewno bardzo wnikliwie będziemy się temu przyglądać. Na pewno nie zbagatelizujemy kwestii bezpieczeństwa tak, jak zrobiły to władze Radomia.
Stałym elementem wyposażenia kładki ma być, zgodnie z zaleceniami Politechniki Gdańskiej, system monitoringu drgań (trzeba zmówić projekt i montaż). Wyniki monitoringu będą z kolei podstawą do opracowania programu naprawczego.
Wygląda więc na to, że na otwarcie kładki dłużej poczekamy. Pytanie podstawowe, dla wścibskich dziennikarzy, kto za to dodatkowe zamówienie zapłaci?
Jak dobrze wiemy, można było tego wszystkiego uniknąć, ale prezydent Radomia nie zareagował właściwie na alarmy budującej kłądkę firmy! Osobiście uważam to za skandal.
Widać tu pewną analogię ze stawianym tunelem świetlnym na ul. Żeromskiego, gdzie opinia straży pożarnej jest również przez prezydenta bagatelizowana. Przypomnę, że dwa lata temu miał miejsce pożar w kamienicy pod nr 50, w tym miejscu gdzie stawiany jest obecnie tunel. Wówczas straż pożarna nie miała problemów z dojechaniem i przeprowadzeniem akcji ratowniczej. I nie ma tu znaczenia, że środkiem tunelu da się podobno przejechać. Wystawienie drabiny czy innego sprzętu z poziomu deptaka jest w tym momencie ograniczone, jeżeli wręcz niemożliwe. W przypadku akcji ratowniczej czas odgrywa niebagatelną rolę i na ten temat nie ma się co dłużej rozwodzić. Tak jest. Oby nic podobnego jak pożar nie wydarzyło się w tym miejscu tej zimy. Jeżeli w przypadku sytuacji kryzysowej strażacy będą mieli utrudnioną akcję, pełną odpowiedzialność za utrudnienia weźmie pomysłodawca ustawienia tej atrakcji w ciagu komunikacyjnym.
Można było ten tunel ustawić w innym miejscu np na Rynku przy planowanym lodowisku lub na pl. Jagiellońskim.
Wniosek końcowy z badań przeprowadzonych przez Politechnikę Gdańską jest jednoznacznie NEGATYWNY. TAk to napisano. Przejrzałem dokumenty w tej sprawie. Jak zauważają badający, w aktualnym stanie obiekt nie może być eksploatowany zgodnie z założeniami projektowymi. Zarówno próba wiatrowa jak i wandalistyczna (grupa osób skacząca po kładce) wypadła źle. Ta druga została przerwana już po 9 sekundach z uwagi na dużą amplitudę i narastający charakter drgań mogący spowodować awarię nowo wybudowanej konstrukcji !!!
Sprawie przygląda się także Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego i wydanie pozwolenia na użytkowanie może nastąpić, zgodnie z prawem, jedynie po uzyskaniu pozytywnych wyników obciążeń i po złożeniu wniosku przez inwestora. Bezpieczeństwo mieszkańców jest na pierwszym miejscu i na pewno bardzo wnikliwie będziemy się temu przyglądać. Na pewno nie zbagatelizujemy kwestii bezpieczeństwa tak, jak zrobiły to władze Radomia.
Stałym elementem wyposażenia kładki ma być, zgodnie z zaleceniami Politechniki Gdańskiej, system monitoringu drgań (trzeba zmówić projekt i montaż). Wyniki monitoringu będą z kolei podstawą do opracowania programu naprawczego.
Wygląda więc na to, że na otwarcie kładki dłużej poczekamy. Pytanie podstawowe, dla wścibskich dziennikarzy, kto za to dodatkowe zamówienie zapłaci?
Jak dobrze wiemy, można było tego wszystkiego uniknąć, ale prezydent Radomia nie zareagował właściwie na alarmy budującej kłądkę firmy! Osobiście uważam to za skandal.
Widać tu pewną analogię ze stawianym tunelem świetlnym na ul. Żeromskiego, gdzie opinia straży pożarnej jest również przez prezydenta bagatelizowana. Przypomnę, że dwa lata temu miał miejsce pożar w kamienicy pod nr 50, w tym miejscu gdzie stawiany jest obecnie tunel. Wówczas straż pożarna nie miała problemów z dojechaniem i przeprowadzeniem akcji ratowniczej. I nie ma tu znaczenia, że środkiem tunelu da się podobno przejechać. Wystawienie drabiny czy innego sprzętu z poziomu deptaka jest w tym momencie ograniczone, jeżeli wręcz niemożliwe. W przypadku akcji ratowniczej czas odgrywa niebagatelną rolę i na ten temat nie ma się co dłużej rozwodzić. Tak jest. Oby nic podobnego jak pożar nie wydarzyło się w tym miejscu tej zimy. Jeżeli w przypadku sytuacji kryzysowej strażacy będą mieli utrudnioną akcję, pełną odpowiedzialność za utrudnienia weźmie pomysłodawca ustawienia tej atrakcji w ciagu komunikacyjnym.
Można było ten tunel ustawić w innym miejscu np na Rynku przy planowanym lodowisku lub na pl. Jagiellońskim.
sobota, 19 listopada 2016
Kilka zdań o reformie oświaty. Szansa dla prezydenta Witkowskiego wywiązania się z obietnicy wyborczej.
Poruszając temat reformy oświaty należy zacząć od tego, skąd pomysł i czemu się pojawił. Potrzeba zmian ustawowych w tym zakresie nie jest niczym nowym. O reformie mówiło się już od dawna i nie tylko ze strony obozu Prawa i Sprawiedliwości. W kolejnych materiałach programowych (np z 2014 czy 2015r) główny kierunek zmian został dość konkretnie określony. Był on efektem licznych spotkaniań z wyborcami, nauczycielami, samorządowcami, rektorami uczelni wyższych czy rodzicami. Także wsparty analizami eksperckimi oraz obserwacją tego, co się w obecnym systemie dzieje i nie dzieje.
Obecnie nie mamy do czynienia z niczym innym, jak z realizacją jednej z głównych obietnic wyborczych, którą wskazali i wybrali Polacy. To oni w wyborach parlamentarnych w 2015r dali tym zamianom zielone światło. Tak więc nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że ten program jest obecnie realizowany. Może on być jedynie zaskoczeniem dla tych, którzy obiecują i nic nie robią. Warto w tym miejscu przypomnieć, że ci sami politycy PO, którzy właśnie powołali gabinet cieni, w 2006r w ramach podobnego gabinetu, zapowiadali reformę edukacji. Przez 8 lat ich rządów nawet się za to nie wzięli. Jesteśmy kilka ładnych lat do tyłu.
Wyjściem do zmian, jakie proponuje rząd i ich podstawą, jest diagnoza obecnego stanu kształcenia w szkołach średnich, w liceach, technikach i szkołach zawodowych.
Stan liceów nie jest niestety najlepszy, gdyż skrócenie czasu nauki z 4 lat do 3 lat spowodowało utracenie charakteru szkoły ogólnokształcącej. Dziś na co wielu wskazuje liceum jest w tak okrojonym kształcie zostało sprowadzone do roli kursu przygotowującego do matury. Tak naprawdę nauka w LO skrócona została do 2 lat. To jeden problem, z którego wynika kolejny – jakość wiedzy absolwentów. 26 z 37 rektorów szkół wyższych wyraziło negatywną ocenę przygotowania absolwentów szkół ponadgimnazjalnych – zbyt krótki czas nauczania. Także niewydolne podstawy programowe. Uczelnie muszą nieraz powoływać tzw lata zerowe, żeby przygotować uczniów do studiów. To jest ten sukces obecnego stanu oświaty?
Kolejny problem - kształcenie zawodowe. Można powiedzieć, że w znakomitej większości leży. Dziś mówi się, że przedsiębiorcy nie mają pracowników tymczasem szkoły zawodowe przecież kształcą. I to sporą rzeszę uczniów. W samym Radomiu kształci się obecnie (technika i szkoły zawodowe) ponad 6 tys osób. Tylko jakoś nie przekłada się to na zaspokojenie potrzeb rynku pracy. Szkoły tego typu w Polsce "wypuszczają" największy odsetek absolwentów zasilających powiatowe urzędy pracy tj. 30 - 40% !!!
Czemu tak się dzieje? Głównie dlatego, że obecny system kształcenia jest niewydolny. Absolwenci szkół zawodowych czy technicznych powinni mieć wysokie kwalifikacje zawodowe, odpowiadające potrzebom współczesnego rynku pracy. Musi to być nauka o nowoczesnych technologiach, budująca wysokie kompetencje personalne i społeczne. Takich, jakich oczekuje rynek pracy, przedsiębiorcy. Absolwenci takich szkół muszą mieć także możliwość dalszego kształcenia i podnoszenia umiejętności. Taką szkołę branżową, zawodową musimy zbudować. Wprowadzany system tak właśnie robi.
Receptą na to wszystko jest zmiana nie tylko podejścia do nauczania czy zasad programowych, trzeba także uzdrowić system kształcenia w szkołach. To także problem zaplecza technicznego czy samych nieraz niewystarczających kompetencji kadry uczącej zawodu. To fakt. Na problem odpowiednio wykształconych pracowników narzekają również radomscy przedsiębiorcy. Zdarzało się słyszeć głosy, że wolą mieć nieraz człowieka bez żadnej nauki w szkole technicznej i go samemu przysposobić, bo dzisiejsze szkoły zawodowe nie nadążają technicznie za biznesem i potrzebami rynku pracy. Czy tak ma wyglądać kształcenie zawodowe w Polsce?
Pracując jeszcze z prezydentem Kosztowniakiem podejmowaliśmy działania, wraz z Izbą Przemysłowo-Handlową Ziemi Radomskiej oraz radomskim szkołami, w celu promocji nauczania technicznego i współpracy szkół z radomskim biznesem. Właśnie pod kątem ich oczekiwań. Promocji nauczania technicznego służyła przecież także opracowana strategia marki Radomia. Wizerunek miasta miał być budowany wokół kompetencji technicznych oraz precyzyjnych Radomia i Radomian. Marka miała służyć i wspomagać rozwój miasta pod kątem gospodarczym. Nie wiem czy teraz jest to kontynuowane, bo żadnych działań tego typu poza tym, co udało si do 2014r wypracować nie widzę. Zakładam, że współpraca z Izbą się dalej układa bo to bardzo dobry kierunek. Słyszałem wypowiedzi, że teraz Radom ma się promować sportem, a nie gospodarką. Szkoda bo to się nie kłóci.
Wracam do reformy i wygaszania gimnazjum. System wprowadzony w 1999r spotkał się już wówczas z negatywną opinią znacznej części społeczeństwa. Tak jest do dziś. Jeżeli obecnie 60% z nas jest za likwidacją gimnazjów i pozostawieniem uczniów w szkole podstawowej, to o czymś świadczy. Czemu tak skoro, jak twierdzą oponenci zmian, jest tak cudownie? Na to wszystko nakłada się częsta zmiana prawa oświatowego. Dość napisać, że obecna ustawa od 1991r była zmieniana blisko 100 razy! To daje jakieś 3-4 nowelizacje na rok. To było i jest dobre prawo?
Ten system zdaniem wielu się zwyczajnie nie sprawdził, to także moja prywatna opinia.
Gimnazjum miało być szansą na wyrównywanie szans edukacyjnych uczniów i podniesienie jakości nauczania. Miało być swojego rodzaju pierwszym etapem nauczania średniego. Miękkim wprowadzeniem do szkoły średniej. Jak tymczasem jest? Szanse wyrównywane nie są, chociażby z tego powodu, że prowadzony jest do znacznej części gimnazjów selektywny nabór. Z jakością kształcenia jest podobnie, bo są tu duże rozbieżności. Pokazują to wyniku egzaminów w ramach tego szczebla. Wynika to zapewne także po części z tego selektywnego naboru. Gimnazjum miało być przede wszystkim pierwszym etapem nauczania średniego. Stało się jednak swojego rodzaju przedłużeniem podstawówki. Często bowiem jest to zespół szkół z podstawówką, szczególnie na obszarach wiejskich. To jest połowa wszystkich gimnazjów. W zespołach tych uczą się dzieci od 6/7 lat do 16. Programowo ten szczebel nauczania także zaczął się do podstawówki upodabniać.
Ludzie chcą zmian i analiza systemu też na taką konieczność wskazuje. Zmiany są więc konieczne. Od początku tego roku trwały rozmowy i ogólnopolska debata na ten temat. Przeprowadzona ona została przez Ministerstwo Edukacji Narodowej od lutego do czerwca. Zebrano ponad 1100 opinii. W ramach debat eksperckich powołano kilkanaście zespołów, które dyskutowały o kształceniu ogólnym i zawodowym, nadzorze pedagogicznym, systemem egzaminów, doskonaleniu zawodowym nauczycieli, roli przedmiotów w nauczaniu czy funkcji wychowawczej szkoły. Swoje uwagi można było i cały czas można nadsyłać do Ministerstwa. Związki zawodowe podchodzą różnie. O ile z Solidarnością można rozmawiać, przynajmniej takich rozmów nie unikają, o tyle z ZNP jest to od samego początku usztywniony. Szefowie związkowi nastawiają się raczej na protest i polityczne manifestacje. Szkoda, bo to na pewno nie służy porozumieniu.
Jak przy każdej zmianie są obawy czy niejasności. Obawy też nie są niczym zaskakującym. Każda zmiana takowe budzi. Te trzeba rozwiewać i rozmawiać. Wojewodowie wraz z Kuratorami Oświaty przeprowadzą w najbliższym czasie spotkania informacyjne z samorządami. Podobne spotkania przeprowadzi Kuratorium z chętnymi do rozmowy nauczycielami, dyrektorami czy rodzicami. Temat samej reformy na pewno jest skomplikowany a opinia publiczna powinna dostać więcej informacji. Z jej braku mogą rodzić się watpliwości czy niezrozumienie sensu i założeń samej reformy. Do wszystkich 28 tys szkół w Polsce trafią też specjalne materiały informacyjne.
To, co wypracował rząd w szerokich konsultacjach przesłał już do prac parlamentarnych. Ustawa powinna być przyjęta w ciagu miesiąca. Posłowie mogą w niej nanosić poprawki, jeżeli takowe uznaj zakonieczne.
Jaką szkołę proponuje nowe prawo oświatowe? Szczegółowe informacje znajdą Państwo na specjalnej stronie www.reformaedukacji.men.gov.pl . Można tam także zadać pytanie. Są adresy email czy telefony. Zachęcam do kontaktu.
Tak ogólnie, bo nie jest tu miejsce na kilometrowe wpisy, szkoła ma być szkołą na miarę XXI wieku, szkołą nowoczesną i silnie zakorzenioną w naszej tradycji. Całej reformy nie można upraszczać do zwykłej likwidacji czy wygaszania gimnazjów. To nie cel – to środek.
Szkoła ma więc m.in: uczyć i wychowywać, przekazywać wiedzę i kształcić umiejętności; promować odpowiednie zachowania moralne, kształtować postawy obywatelskie i prospołeczne, uczyć kreatywności i przedsiębiorczości, być bardziej innowacyjna, kłaść większy nacisk na wychowanie; kształtować postawy, także budować świadomoś zagrożeń. Temu będzie służyć 8 klasowa podstawówka. 4 letnie liceum i 5 letnie technikum. Także Szkoły branżowe I i II stopnia. Przywracamy szkole podstawowej normalny rytm pracy, szkole średniej ogólnokształcący charakter. Nie twierdzę, że teraz szkoła nie uczy i nie wychowuje. W ramach reformy ma jednak dojść do wzmocnienia tych powinności i przebudowania programu nauczania.
Wprowadzana reforma proponuje zmiany ewolucyjne a nie rewolucyjne. Reforma zacznie się w 2017r a zakończy w 2024. Tak więc będzie to trwało 8 lat. Warto podkreślić, że Zmiany w oświacie nie powodują przecież zmniejszenia liczby uczniów, zmianie ulegnie jedynie miejsce kontynuowania nauki. Długość lat nauczania takżę się nie zmieni.
System gwarantuje także obecnym nauczycielom przekształcanych szkół zatrudnienie z mocy ustawy. Przekształcenie to będzie w dużym stopniu zależało od organów prowadzących, czyli prezydentów, burmistrzów, starostów czy wójtów. Mam nadzieję, że nie wykorzystają oni reformy do likwidacji etatów nauczycieli.
MEN szacuje, że w latach 2017 i 2018 poprzez fakt, że nie będzie naboru do gimnazjów a dzieci po klasie VI zostaną w klasie VII, przybędzie ok. 5.000 oddziałów, a więc i pracy dla nauczycieli. Wynika to m.in z tego, że klasy w szkołach podstawowych będą mniej liczne jak w gimnazjach. Nauczyciele z gimnazjum posiadają (97%) kwalifikacje do nauczania np w szkołach podstawowych, więc przejście nie powinno stanowić przeszkody. Nauczyciele gimnazjum mają także możliwość skorzystania ze stanu nieczynnego i pierwszeństwo w zatrudnieniu do dnia 31.VIII.2020. Mam nadzieję, że takich sytuacji ze stanem nieczynnym będzie jak najmniej, albo wcale.
W przypadku Radomia reforma daje prezydentowi Witkowskiemu możliwość wywiązania się z ważnej obietnicy wyborczej. Obiecywał bowiem wprowadzenie 25 osobowych klas w radomskich szkołach. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak się właśnie stało. Nauczycieli będzie w ramach reformy potrzeba więcej niż dotychczas. Można dać nauczycielom pracę tworząc więcej oddziałów mniej licznych. Tym bardziej, że według analiz w całej Polsce będzie ich w najbliższych 2 latach potrzeba więcej o ponad 5tys. To jak ułożony zostanie system w Radomiu i innych samorządach, będzie zależało od ich sposobu myślenia i założeń jakie przyjmą.
Mam nadzieje, że plotki jakie pojawiają się na mieście, że wiceprezydent Semik ma pracować tylko do końca 2016r są tylko plotkami. To człowiek, który może przeprowadzić Radom przez zmiany oświatowe we właściwy sposób. Musi mieć tylko Pana Prezydenta wsparcie i zielone światło. Zmiana wiceprezydenta od oświaty w tym czasie mogłaby wprowadzi dodatkowe komplikacje.
Na koniec kilka zdań o finansowaniu reformy i zmian. Co znajdzie się w subwencji oświatowej? Oddziały VII w klasie podstawowej – 66mln zł; 300 mln zł dla samorządów na dostosowanie szkół do reformy m.in ławki, krzesła, doposażenie pracowni, toalety; 413 mln zł waloryzacja wynagrodzeń dla nauczycieli; subwencja zostaje na 6 latka – 4.300 zł (łącznie będzie to 1,4 mld zł w 2017r.). Finansowanie dotyczy obecności 6-latków bez względu na to czy są w przedszkolu czy szkole. To nie wszystkie zmiany czy dodatkowe pieniądze.
Oczywiście wprowadzenie tej reformy nie zamyka prac nad innymi ważnymi dla środowiska nauczycielskiego zmianami. Pilną sprawą jest zmiana systemu wynagradzania nauczycieli, weryfikacja zasad finansowania oświaty. Pani Minister Zalewska ogłosiła zamiar utworzenia przy ministerstwie zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty.
Jestem pewien, że ostatecznie te społecznie oczekiwane zmiany, poprawią polską edukację.
Miało nie być kilometrowego wpisu ... :-) Jak zwykle nie wyszło.
poniedziałek, 31 października 2016
Czekamy na odwołanie prezydenta Radomia ws dofinansowania dokumentacji na przebudowę ul. Żółkiewskiego/Wojska Polskiego.
Kwestia dofinansowania z budżetu państwa dokumentacji projektowej na przebudowę części trasy krajowej Żółkiewskiego/Wojska Polskiego wymaga dodatkowego komentarza. Dziś dyrektor Kancelarii Prezydenta rozesłał do mediów komunikat, przynajmniej tak relacjonowali mi to dziennikarze. Jest to polityczny manifest, że PiS coś obiecał, a teraz dać nie chce. Zdaniem dyrektora Tyczyńskiego jest to przesądzone i jednoznaczne. Otóż nie.
Po kolei.
1. Faktycznie mamy negatywną opinię Ministra Finansów na temat dofinansowania tej dokumentacji. Minister argumentuje, że opracowanie samej dokumentacji nie przesądza o realizacji inwestycji, co jest oczywiste. Tym samym wydatkowanie środków państwowych na sam projekt, który może nigdy nie wejść w fazę budowy jest problematyczne. Dodatkowo zgodnie z ustawą o zasadach prowadzenia polityki rozwoju można wesprzeć inwestycje, które przyczyniają się do podniesienia konkurencyjnoąści regionu i wpływają na rozwój. Dokumentacja nie jest taką inwestycją. Mówiłem o tym w mediach, podobnie jak o tym, że rozmowy jeszcze trwają. Informoweałem o tym także władze miejskie w Radomiu.
2. Od samego początku, po rozmowie z prezydentem Witkowskim, osobą do kontaktów, w tym temacie został Skarbnik Radomia p. Sławomir Szlachetka, z którym regularnie rozmawiam i koresponduję. Nie tylko zresztą w sprawie tego projektu. Wydaje się najbardziej kompetentną osobą w zakresie projektów i ich finansowania. Dobry wybór pana prezydenta.
3. Ustaliłem dużo wcześniej z p. Szlachetką, że jak tylko do Urządu Miejskiego w Radomiu trafi pismo od Wojewody, a trafić musi, to miasto się odwoła. Przekazałem publicznie informację, że w zeszłym tygodniu doszło do rozmów z Ministrem Rozwoju i taką ścieżkę ustaliliśmy. Żeby miasto mogło się jednak odwołać, musi wpłynąć do niego pismo z opinią negatywną. To chyba oczywiste. Tak więc dziś wpłynęło to pismo do Urzędu Miejskiego w Radomiu i zgodnie z ustaleniami czekam na odwołanie. Dziś na ten temat od rana korespondujemy. Tak więc rozmawiałem dziś z p. Szlachetką i wiem, że stosowne odwołanie jest już na biurku pana prezydenta Witkowskiego! Szybko, bo to ustaliliśmy jeszcze w zeszłym tygodniu. Pismo czekało na wpłynięcie oficjalnego odwołania. Tymczasem nie zostało ono dziś podpisane z niewiadomych względów! Prosiłem, żeby najlepiej dziś ktoś to wysłał faksem i zawiózł dodatkowo do Warszawy. Dziwię się, że nie trafiło ono do nas, bo czas leci a mamy czas do załatwienia wszystkich formalności, łącznie z opinią komisji sejmowej, do 15 listopada. Prezydent był dziś w pracy, ale może czasu nie znalazł lub ktoś mu o tym nie przypomniał.
4. Dlatego też pan dyrektor Tyczyński, w mojej opinii naturalnie, powinien skoncentrować się nad tym, żeby to pismo zostało DZIŚ podpisane i odesłane do Wojewody, a potem żeby mogło trafić do Ministerstwa Rozwoju. Rozumiem, że pan dyrektor skoncentrował się na czymś zupełnie innym, czyli robieniu wokół tego polityki. Taki komunikat ze strony osoby, nie dyspomnujacej zapewne kompletem wiedzy w tej sprawie, to swoiste wchodzenie między przysłowiową "wódkę a zakąskę"? Mam nadzieję, że nie jest to oficjalny komunikat prezydenta Radomia, bo oznaczałoby to rezygnację z odwołania od decyzji Ministra. Tak jak napisałem i powiedziałem - szansa jeszcze jest.
5. Czekamy na odwołanie miasta, które pilnie trafi do Ministerstwa. Mam nadzieję, że nie będzie za późno.
wtorek, 18 października 2016
Wojewoda sfinansuje przejście graniczne na lotnisku w Radomiu!
Kolejne dobre informacje dla radomskiego lotniska. Wojewoda Mazowiecki podpisał umowę z Portem Lotniczym Radom - Sadków na finansowanie dodatkowego lotniczego przejścia granicznego. Jest to możliwe, bo radomskie lotnisko prowadzi połączenia poza strefę Schengen. W ramach umowy lotnisko udostępni na potrzeby m.in. służby granicznej, celnej, sanitarnej niezbędne do pracy pomieszczenia oraz specjalistyczny sprzęt. Koszty bedą naliczane proporcjonalnie do stawek miesięcznych wskazanych w umówie, w zależności od faktycznego wykorzystania przedmiotu umowy przez wspomniane służby. W obecnej chwili służby graniczne korzystać będą z pomieszczeń i sprzętu tylko w dniach, kiedy będą odbywać się loty poza Schengen. Jest tych lotów obecnie 2 tygodniowo (do Lwowa), więc opłaty będą naliczane tylko w tym zakresie. Jeżeli ten ruch będzie rósł, wówczas kwota zapewne będzie się zwiększać.
Dodatkowo, w momencie, kiedy lotnisko radomskie otrzyma status stałego przejścia granicznego, finansowanie może być wyższe. Tego radomskiemu lotnisku oczwiście życzę. Lotów poza Schengen musi być jednak o wiele więcej niż aktualnie. Przykładowo lotnisko w Lublinie mając 9 lotów tygodniowo poza Schengen otrzymało informację, że lotów tych musi być minimum 2 razy tyle. Czekało na stałe przejście graniczne kilka lat. Obecnie już się nim cieszy. Jednak można normalnie funkcjonować z przejściem dodatkowym. Obecnie jest 8 portów lotniczych z takim właśnie statusem.
Tak więc przed portem lotniczym oraz prezydentem Radomia spora praca w szukaniu nowych połączeń. Stałe przejście graniczne nie jest niemożliwe w pewnej perspektywie czasu. Wszystkie statystyki oraz prognozy Urządu Lotnictwa Cywilnego wskazują, że ruch lotniczy w Polsce będzie wzrastał. W 2015r nasze porty regionalne obsłużyły ponad 30 mln pasażerów. W 2030 ma być to już ok. 60 mln! Jest więc o co walczyć na tym rynku!
Wracając jednak do umowy - jest to kolejny przykład na to, że Wojewoda Mazowiecki pozytywnie odnosi się do radomskiego projektu. Wydane zostały już pozwolenia na budowę dla tzw. stacji paliw czy przedłużenie pasa startowego, budowę ILS i świateł podejścia. To wszystko włącza Urząd Wojewódzki w budowanie pozytywnego klimatu wokól lotniska w Radomiu oraz jego możliwości.
Mam nadzieje, że prezydent Witkowski oraz Pani Prezes lotniska zaczą bardziej aktywnie poszukiwać przewoźników, szczególnie poza Schengen. Najbardziej prorozwojowy wydaje się kierunek brytyjski. Także Skandynawia, choć to jest strefa Schengen. Jednak kluczem do pokazania, że poważnie myśli się o tym projekcie będzie jak najszybsze rozpoczęcie prac nad przedłużeniem pasa i budowie płyty postojowej. To pozwoli na dalsze loty i pozyskanie dalszych przewożników. Mamy tu niestety cały 2015r "do tyłu", bo prezydent Witkowski wstrzymał inwestycje na Sadkowie. Teraz dopiero coś się poważniej rusza.
Czekam więc na kolejne dobre informacje dotyczące lotniska w Radomiu.
Wiecej info
https://mazowieckie.pl/pl/aktualnosci/komunikaty/33114,Podpisanie-umowy-z-Portem-Lotniczym-RADOM.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)