Dziś słuchałem pana prezydenta Witkowskiego w TV Dami. Było o lotnisku. Muszę się krótko odnieść. Na początek odrobina historii.
Lotnisko zostało uruchomione w połowie 2014r. Końcówka II kadencji prezydenta Andrzeja Kosztwniaka. Nie miało pełnej infrastruktury – oczywiście, że tak. Nikt przecież tego nie ukrywał. Co więcej - nie można było uruchomić żadnych połączeń lotniczych w 2014r chociażby z tego powodu, że PAŻP budował, budował i budował radiolatarnię DIVOR. Bez tego żaden przewoźnik nie mógł operować z Radomia. Miał ją PAŻP wybudować do maja 2014r, czyli przed uzyskaniem certyfikatu dla lotniska. Wybudował już po wyborach samorządowych. Dziwne? Dla mnie tak, bo to nie jest skomplikowana inwestycja. Być może za poprzedniego prezydenta oddanie tej radiolatarni było niedobre politycznie. To jednak moja luźna dywagacja. Robienie więc teraz zarzutów, że nie było lotów w 2014r jest mocno nie merytoryczne. Nie było, bo nie mogło być.
Nie było także innej potrzebnej infrastruktury. To prawda. Nikt tego nie ukrywał. To, że trzeba wybudował chociażby płytę postojową, przedłużyć pas i wykonać jeszcze wiele innych inwestycji wynika m.in. z masterplanu.
Prezydent Witkowski ubolewa, że dostał projekt w takim stanie. (???) W jakim miałby go otrzymać? Lotnisko dopiero co zostało otwarte i miało realizować dalsze inwestycje. Tak miał zamiar działać Andrzej Kosztowniak. Dostał więc prezydent Witkowski otwarte lotnisko, co jest nie lada wyczynem! Powinien przez te 3 lata dalej je rozwijać, inwestować, rozbudowywać. Nie ma środków? Jest 130 mlionów na inwestycje sportowe, więc nie jest tak do końca, że nie ma pieniędzy. Kwestia priorytetów jakie postawił przed sobą pan prezydent. Trzeba więc znaleźć inwestora. O tym jest mowa od samego początku projektu lotniskowego. Od 3 lat obowiązek ten spoczywa to na barkach prezydenta Witkowskiego. Nikt pana prezydenta z tego obowiązku nie zwolnił.
Była nadzieja na rozwój. Port lotniczy wziął bowiem 70 mln zł (do oddania 95 mln zł) i nie wykonał za to żadnej inwestycji (!!!). Co więcej, że są to pieniądze na inwestycje wynika z uchwały Rady Miejskiej i wypowiedzi samego prezydenta w 2015r. Udawanie teraz, że to utrzymanie bieżące, wypłaty itp jest mocno niestosowne. Lotnisko trzeba rozwijać. Tak na marginesie pani prezes lotniska jest jednym z najlepiej opłacanych prezesów miejskich spółek w Radomiu - 5 średnich krajowych, czyli ponad 23tys zł miesięcznie. Tymczasem na lotniku inwestycyjny marazm. Nie ma, jak powiedział dziś prezydent inwestora z Izraela, co akurat mnie nie dziwi bo to była bardziej jakaś pr-owa zagrywaka z tymi listami intencyjnym.
Co z tymi 70 mln zł??? Miała się rozpocząć chociażby budowa płyty postojowej. Jeżeli dziś pan prezydent tego nie pamięta, to mogę się tylko dziwić. Podobnie jak mogę się dziwić dziennikarzom, że nie potrafią tego podnosić w publicznej dyskusji. Radnym też się dziwię. Czemu nie pilnują czy ich uchwały są realizowane zgodnie z zapisaną intencją? Tak więc 70 mln zł na rozwój infrastruktury na radomskim lotnisku przeminęło z wiatrem.
Wkład pana prezydenta Witkowskiego w rozwój lotniska jest niestety taki, że co roku zastanawia się co z nim robić. Tak było w 2015r. Słyszeliśmy na początku tego podobne stwierdzenia. Pisałem już o tym, i mówiłem też – to nie buduje dobrego klimatu wokół tego projektu! Jeżeli szef zastanawia się czy zamknie lotnisko czy nie zamknie, to jaki poważny inwestor prywatny się nim zainteresuje? I tak od 3 lat. Jeżeli taki inwestor nie widzi chęci rozwoju lotniska, bo nie są inwestowane środki właściciela w jego rozwój, to co ma sobie myśleć? Jak ma przyjść poważniejszy przewoźnik, jak nie ma infrastruktury a właściciel wysyła takie sygnały?
Na koniec jeszcze jedna sprawa. Pani prezes i pan prezydent opowiadają, że otworzono lotnisko bez odpowiedniej infrastruktury. Buduje się od fundamentów a nie od dachu i tego typu argumenty. Kto pamięta, bo kurz pewnie osiadł, że grunty pod radomskie lotnisko rząd PO-PSL zostały przekazane po wielu męczarniach na koniec 2010r. Bez tego nie można było niczego wybudować. Wówczas nie kto inny jak poseł Witkowski, dziś prezydent, domagał się jak najszybszego otwarcia lotniska, bo jeżeli nie zrobimy tego w 3 lata przepadną grunty. Tak mówili wówczas politycy PO. Co więcej – domagali się jak najszybszego otwarcia w ciagu tych 3 lat. Można to sobie wszystko w Internecie odnaleźć. Polecam ówczesne wypowiedzi. Jak w 3 lata zrobić to wszystko? Wybudować płytę, pas, światła, terminal, wieżę itd. Oczywiście, że nie da rady. Tu mała dywagacja - pan prezydent już 3 lata buduje 1,5km etap trasy NS i nawet przetargu nie ogłosił. Więc co tu porównywać?
Dlatego zrobiono na początek to, co można było zrobić i co było konieczne do tego żeby uzyskać certyfikat i otworzyć lotnisko. Spełniono wymagania minimalne do otwarcia lotniska. Stąd m.in. terminal, spełnienie warunków technicznych, stąd zatrudnienie prawem wymaganych osób. Jeżeli prezydent po 3 latach urzędowania się dziwi, że dostał w spadku tylu pracowników i stawia to w dyskusji jako coś zadziwiającego, to do dziś nie wie jak funkcjonuje lotnisko i co jest niezbędne do jego otwarcia. Nie można otworzyć lotniska bez odpowiedniej ilości pracowników, służb czy obsługi. To wymagane jest prawem.
Zamiast narzekać powinien pan prezydent przedstawić swoją wizję rozwoju, powiedzieć co zamierza robić i w jakiej perspektywie. Wreszcie znaleźć inwestora. Powinien w mojej ocenie zrobić to na początku 2015r.; czyli zaraz po objęciu fotela prezydenta Radomia. Jak wiemy wówczas pan prezydent miał inne pomysły na głowie czy dodatkowe zajęcie.
Wydaje się więc, że lotnisko nie było jego oczkiem w głowie i tak pozostało do dziś. Pomysłów nadal nie ma, podobnie jak tych 70 mln zł, które lotnisko dostało na rozwój infrastruktury. Dlatego czas na pozytywne zmiany na radomskim lotnisku. Liczę, że te niebawem :-)
Ps. Nie wiem czy moje wcześniejsze wypowiedzi były ostre. Może odrobinę, ale czas ucieka a na lotnisku niewiele się dzieje. W Wersal nie zamierzam się więc bawić.
Problemy z kładką na Szarych Szeregów mogą się pogłębić.
Zacznę jednak od tego, że nie doszłoby do tego kompromitującego wydłużenia czasu oddania (za chwilę minie rok) gdyby miasto posłuchało wykonawcy. Ten już na początku budowy zgłaszał uwagi, że projekt jest do poprawy bo rozwiązania techniczne jego zdaniem się nie sprawdzą. Zawierzono jednak projektantowi i mamy co mamy. Minie niebawem rok tzw „programu naprawczego”.
Błędy projektowe się zdarzają, jednak są poprawiane w trakcie budowy. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Tak było chociażby przy okazji budowy obwodnicy południowej. Też były błędy projektowe przy kładce na Prędocinku. Co się wówczas stało? Kładka została poprawiona na etapie budowy, a nie po jej zakończeniu. W przypadku kładki nad ul. Szarych Szeregów zrobiono odwrotnie. W mojej oceni nie dochowano należytej staranności i to obarcza jednoznacznie miasto. Można było, o czym już nie raz wspominałem, wykonać niezależną ekspertyzę. Wybrano wariant – rację ma projektant, a najwyżej pójdziemy do sądu. Niekompetencja, lekceważenie, nieudolność? Proszę sobie wybrać.
Już rok czasu pan prezydent ze swoim zastępcą reperują kładkę. Czy uda się to doprowadzić do końca? Pojawiły się informacje, że wykonawcza kładki – firma z Gdyni - ma kłopoty i zgłosiła do sądu wniosek o upadłość. Czy dokończy „program naprawczy”? Tego nie wiadomo. Czy zaprojektowane rozwiązania m.in tzw tłumiki drgań spełnią swoją rolę? Też nie wiemy. Tym bardziej, że projektuje je ta sama firma (tak wyczytałem w mediach), która zaprojektowała wadliwą kładkę i upierała się do końca, że wykonała dobry projekt! Pomijam tu kwestie zlecenia tego programu naprawczego, w jakiej to się odbyło procedurze i zasadach. To mam nadzieję określi audyt, który zleci kolejny prezydent. Bo sprawa tu nie jest jednoznaczna.
Tak więc, o czym już pisałem, jaką mamy gwarancję, że tym razem projektant zaprojektował należycie te tłumiki itd? Czy trzeba będzie realizować program naprawczy dla programu naprawczego? Oby nie.
Wydaje mi się, że ten przykład trafi do podręczników budownictwa, jak nie realizować i nadzorować inwestycji. Kładka wstydu prezydenta Witkowskiego nadal w budowie.
Myślę, że na okoliczność pierwszej rocznicy „nie oddania” kładki trzeba by zrobić jakąś fetę. Może to jednak taki plan prezydenta, żeby oddać ją po dwóch latach tuż przed wyborami? Dowiemy się niebawem.
Jedno jest pewne. Nadzór budowlany na pewno nie odbierze bubla. Bezpieczeństwo mieszkańców przede wszystkim.
W jednym z ostatnich programów Kelles-Krausa 13 gościła pani prezes radomskiego lotniska. Słuchając wywiadu utwierdziłem się w przekonaniu, że ostatnie 3 lata były zmarnowane. Brak jest jakichkolwiek działań prorozwojowych, jest zastój inwestycyjny i brak wizji.
Na co więc poszło 70 mln zł z buy-sell-back? Na pewno nie na inwestycje. Okazuje się, że pani prezes nie „miała zaznaczonego” tego, że te pieniądze to są środki m.in. na inwestycje!
Zostało to jasno powiedziane.
Tymczasem radni uchwalili dokument, który jasno mówi jaka jest intencja i na co te 70 mln zł ma iść - na rozbudowę infrastruktury. W 2015r na wniosek prezydenta Witkowskiego radni przegłosowali Wieloletnią Prognozę Finansową na lata 2015-2029 (data publikacji 28.01.2015r na BIP Radom). Polecam stronę 23 „Wykazu Przedsięwzięć do WPF”. Jest tam jednoznacznie napisane, że w ramach tych środków ma być realizowany rozwój infrastruktury na lotnisku!!! Link:
http://bip.radom.pl/download/69/47203/WykazprzedsiewziedoWPF.pdf
To samo powtarzały władze miasta opowiadając dziennikarzom, że pierwsze 25 mln zł będzie przeznaczone m.in. budowę płyty postojowej, świateł nawigacyjnych itd. :
http://www.cozadzien.pl/wiadomosci/inwestycjeradom/26939.html
W moje ocenie wypowiedzi Pani prezes typu „nie zaznaczono” na co mają być pieniądze są mocno dyskwalifikujące. To pani prezes nie wie, że lotnisko ma masterplan czy musi mieć kolejną ważną infratrukturę? Nie wie co jest potrzebne do rozwoju i pozyskania kolejnych przewoźników? Nie zna dokumentów strategicznych spółki? Prezydent pani prezes nie powiedział, co ma robić z 70 mln zł? Może radni nie przekazali? Co to za banialuki. Dyskwalifikująca jest ta sytuacja i wypowiedź także dla osób nadzorujących spółkę miejską – w tym prezydenta miasta! Gdzie jest jego nadzór? Czy kontroluje co się dzieje w spółce? Czy państwo ze swobą rozmawiają? Gdzie są radni? Nie mam na myśli radnych PO i ich politycznych przystawek, bo ni się tym na pewno nie interesują. Jednak większa aktywność, także na tym polu, by się wszystkim przydała. Klub radnych PiS to nie tylko 3 czy 4 osoby. Powinna być kontrola tego, czy pieniądze przekazane decyzją radnych są wydawane zgodnie z przeznaczeniem.
Ufff - Trudno zachować opanowanie, kiedy widzi się jak ten ważny projekt pogrąża się w decyzyjnej degrengoladzie.
"Nie zaznaczenie" to nie jedyna ciekawa informacja z tego wywiadu (gorąco go polecam). Dowiadujemy się z wypowiedzi pani prezes, że SprintAir chciałby u nas zrobić bazę. Bardzo dobra informacja! Dlaczego jednak jest problem?
Nie ma jednak infrastruktury. Jakiej? O tym nie ma dyskusji, ale wiadomo, że chodzi głównie o płytę postojową. Gdzieś bowiem trzeba postawić samoloty. O budowie tej płyty rozmawiamy już 3 lata... Biorąc pod uwagę, to co napisałem w pierwszej części wpisu - ręce opadają.
Mówienie, że SprintAir chciałby mieć bazę (pani prezes wspłpracuje z nimi od 1,5 roku) i nie zrobiono nic żeby wybudować płytę postojową, pokazuje bezradność i brak myślenia strategicznego.
Płyta postojowa jest podstawowym brakującym, obok pasa, elementem infrastruktury! Mówił o tym jeszcze prezes Siwak, że są chętni przewoźnicy, ale potrzeba infrastruktury, płyty i pasa. Prezes Siwak został wyrzucony z pracy i wraz z nim odszeła determinacja w rozwoju lotniska, odeszły chęci i myślenie do przodu. Nastał czas trwania, marazmu i manienia nas inwestorem z Izraela.
Przez 3 lata nic nie zrobiono, a pozwolenie na budowę wojewody leży w szufladzie w spółce i obrasta pajęczyną. Pani prezes obecnie – rozważa jakiś remont miejsc postojowych !!!??? Wygląda na jakiś ponury żart.
W wywiadzie było też optymistycznie. Tak jak pani prezes, tak i ja chciałbym żeby się lotnisko rozwijało. Pewnie wielu Radomian także. Obawiam się, że od samych chęci to się nie stanie. Cieszę się także, że Kielce nam zazdroszczą. Od powtarzania tego co program, nie przybędzie inwestycji. Trzeba działać bo czas ucieka, a środki spółka dostała!
Na samiuśki koniec, jeszcze bardziej optymistycznie!
Mam nadzieję, że dla lotniska nadchodzą lepsze czasy i ktoś wreszcie na poważnie zajmie się tym ważnym dla Radomia i Ziemi Radomskiej projektem. Na pewno na to nie stać mentalnie i koncepcyjnie prezydenta Witkowskiego, który od trzech lat cyklicznie w mediach zastanawia się co ma robić z lotniskiem. Pozwolił na wzięcie przez Spółkę 70 mln zł z przeznaczeniem nie wiadomo na co. Trzeba skończyć z zastojem, marazmem i degrengoladą. Czas przerwać tą sytuację. Te ostatnie 3 lata to dla lotniska jednoznacznie czas stracony.
8-ka zgodnie z planem!
Prace na kolejowej 8-ce postępują. W piśmie jakie otrzymałem od PKP czytamy, że wszystko odbywa się zgodnie z harmonogramami prac.
„Wykonawcy zgodnie z postanowieniami Umów i harmonogramami prac projektowych zaktualizowali koncepcje programowo-przestrzenne i złożyli do Zamawiającego celem ich zatwierdzenia. Ponadto Wykonawcy są w trakcie opracowywania dokumentacji projektowych (projektów budowlanych, map do celów projektowych, dokumentacji niezbędnej do złożenia wniosku o wydanie decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej, dokumentacji geologiczno-inżynierskich) niezbędnych do uzyskania wszystkich wymaganych decyzji administracyjnych, w tym pozwoleń na budowę – których uzyskanie planowane jest dla odcinka Czachówek Płd – Warka w III kw. 2018r, zaś dla odcinka Warka – Radom – w IV kw. 2018r. Zakończenie realizacji Umowy dla odcinka Czachówek Płd – Warka planowane jest do końca 2020r, a dla odcinka Warka – Radom – do połowy 2021r.”
Tak więc sprawy remontu tej ważnej dla całej Ziemi Radomskiej linii kolejowej do Warszawy idą do przodu. Czyny nie słowa! :-)
Kilka zdań i przemyśleń o edukacji w Radomiu.
Zwolnienia nauczycieli i 5 mln zł na doposażenie szkół. Podobno tych 76 nauczycieli, którzy niestety stracili pracę, to efekt reformy edukacji. Nie zgadzam się z taką opinią. Jeżeli w 2015r, czyli pierwszym roku urzędowania prezydenta Witkowskiego, pracę w Radomiu straciło 80 nauczycieli to coś się tu przysłowiowej kupy nie trzyma. Nie było przecież żadnej reformy, był za to demograficzny niż. Niż, który jest i teraz. Wystarczy przejrzeć dane statystyczne. W ciagu ostatnich 3 lat ubyło w Radomiu blisko 1.000 uczniów we wszystkich szkołach (37.100 w 2015r i 36.122 (marzec) 2017r). Skoro tak, to naturalną rzeczą powinno być zmniejszenie oddziałów (klas), a co za tym idzie (przynajmniej teoretycznie) zmniejszenie ilości nauczycieli. W takim prostym rozumowaniu. Tak więc w przypadku Radomia i tegorocznych zwolnień mamy do czynienia ewentualnie z niżem i sposobem organizacji pracy dla nauczycieli przez Magistrat. Poza tym nikt nie docieka, ile osób z tych 76 przeszło na emeryturę itd. Padł temat – to przez reformę – i bezrefleksyjnie jest to powielane. To nie jest prawda. LIczba nauczycieli jacy tracą pracę w Radomiu nie odbiega w tym roku od lat poprzednich, kiedy reformy nie było.
Prezydent mówi też, że musi wydać 5 mln zł na dostosowanie szkół. Nie wiem z czego to wynika, nikt nie przedstawia żadnych wyliczeń. Czy te wydatki są uzasadnione, tego nie wiemy, wiemy że są. Skoro są, to są uzasadnione. Nikt też nie pyta z czego wynikają, dlaczego 5 mln zł? Nie twierdzę, że szkoły nie muszą takich wydatków ponieść, ale czy one wszystkie są związane z reformą? Mam watpliwości bo w tą sumę mogą być wrzucone zwykłe wydatki bieżące na utrzymanie szkół, jakie co roku w budżecie są zapisane. To po pierwsze.
Po drugie jak to się ma do tego, że w wyniku reformy prezydent utworzył szkoły podstawowe, gdzie nie ma naboru? Dokładnie 2 takie przypadki. W 3 przypadkach jest po 1 klasie. Obok funkcjonują szkoły przepełnione, gdzie klas wydaje się aż za dużo. Tak na marginesie.
Mam nadzieje, że te wydatki na dostosowanie w ramach reformy nie dotyczą takich placówek, gdzie naboru nie ma. Bo wydaje się, że w dłuższym okresie czasu nie mają one racji bytu. Tak to prezydent zorganizował. Zapewne zrobił to po to, żeby uspokoić rodziców. Problem będzie miał zapewne następca, bo będzie musiał je zamykać.
Poza tym 5 mln zł dla takiego miasta jak Radom to nie jest jakiś wydatek nie do udźwignięcia, jeżeli chodzi o dobro dzieci i uczniów. To mniej więcej tyle ile kosztuje kładka bubel na ul. Szarych Szeregów. Nie wydaje mi się, żeby był to jakiś problem dla miasta. Stać nas na tunele świetlne czy inne eventy to i powinno być stać na edukację naszych dzieci. Choć jak wszyscy wiemy, prezydent Witkowski ma inne priorytety na tą prezydenturę. Na pewno nie jest to edukacja, o której praktycznie przez 3 lata nie dyskutuje i nie zabiera głosu.
Reasumując. Rozumiem, że reforma edukacji jest traktowana w Radomiu jako pretekst do przerzucania odpowiedzialności za własne, nietrafione decyzje, na kogoś innego.
Zarządzanie przez Lajki.
Przy tej sprawie, ale nie tylko. Prezydent podejmuje nieraz działania nie kierując się zdrowym rozsądkiem czy jakąś własną wizją czy strategią, ale na podstawie badania opinii publicznej. Stworzył swój własny styl – nieznany dotąd w teorii zarządzania – Zarządzanie przez Lajki. Odnosił się do tego także ostatnio wyrzucony z pracy Sekretarz Miasta.
Trasa NS.
Prezydent chwali się, że w tym roku ogłoszony zostanie przetarg na I etap tej trasy. Przypomnę tylko, że w 2015r prezydent ma hucznej konferencji opowiadał Radomianom, że w 2017r zakończy się budowa I etapu a zacznie II etapu. Trzymał nawet razem z przyjaciółmi specjalną tablicę. Ileż to lajków wówczas było ;-)
Obiecał Radomianom w kampanii cała trasę NS w 4 lata. Już widać, że nic z tego nie będzie. Jeżeli dobrze pójdzie, a może być różnie, nie zakończy się w te 4 lata nawet I etap trasy NS czyli jakieś 1,5km. Oczywiście nikt tego medialnie nie zauważa, co mnie szczególnie nie dziwi. Dziwi natomiast, że ten temat nie jest podnoszony przez polityków opozycji. Ale to temat na zupełnie inny wpis i to baaardzo długi.
Trasa NS pokazuje, jakie jest tempo prac prezydenta i jego zaplecza. To już podradomskie gminy wiejskie, nie mające takiego potencjału i pieniędzy, realizują większe inwestycje drogowe w 2 razy krótszym czasie. Tak niestety wygląda nadzór nad inwestycjami miejskimi i nawet z 3 letniego opóźnienia można robić sukces. Powtórzę – w tym roku miał być oddany I etap trasy NS.
Rządowy program drogowy w nowej odsłonie
Wojewoda Mazowiecki ogłosił nabór na realizację inwestycji drogowych w ramach rządowego „programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016-2019” na rok 2018.
Przyszłoroczna edycja wprowadza szereg zmian istotnych z punktu widzenia wnioskodawców. Stąd też, wzorem poprzedniego roku, wojewoda zorganizował spotkanie z wójtami, burmistrzami, prezydentami i starostami w zakresie przedstawienia nowych zasad i wyjaśnienia najbardziej spornych problemów. W spotkaniu, jakie odbyło się na warszawskim UKSW, wzięli udział również przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. Przedstawili oni wyniki prac nad zmianami w regulaminie, które zostały przyjęte Uchwałą i Rozporządzeniem Rady Ministrów.
Jedna z istotniejszych zmian dotyczy możliwości odwołania się od oceny formalnej, czego nie było z ubiegłych latach. Najważniejsze jednak zmiany dotyczą samej oceny merytorycznej i podziału punktów decydujących o miejscu na liście.
Tak więc. W 2017 roku mieliśmy 5 kryteriów, teraz będzie ich 6. Pozostają kryteria odnoszące się do znaczenia drogi dla poprawy bezpieczeństwa, wpływu na budowę spójnej sieci dróg, kontynuacji zadania czy wpływu zadania na dostępność komunikacyjną. Wypada z kryteriów tzw partnerstwo, gdzie jednostki samorządu mogły współfinansować dane przedsięwzięcie. Nie jest to kryterium kluczowe z punktu widzenia założeń programu, a dochodziło tu do nieraz do nieprawidłowości. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby takie partnerstwo nadal istniało, ale punktowane nie będzie.
W zakresie nowych kryteriów to pojawia się tzw „zamożność gminy”, a dokładnie poziom dochodów własnych wnioskodawcy, gdzie obliczany będzie poziom dochodów własnych w odniesieniu do średniego poziomu dochodów w skali danego typu jednostki samorządu (gmina, powiat). Jeżeli gmina/powiat znajdzie się poniżej tego średniego dochodu otrzyma dodatkowe punkty. Kryterium to wyrównuje szansy gmin słabszych finansowo oraz daje szansę na bardziej równomierne rozłożenie inwestycji drogowych w tym programie. Oczywiście przy założeniu, że te gminy złożą wniosek. Wpisuje się też w założenia Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, co ma w mojej ocenie bardzo ważne znaczenie.
Kolejnym nowym kryterium jest wpływ zadania na zmniejszenie ryzyka wystąpienia wypadku drogowego, który odnosić się będzie do założeń i analiz „Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego”. Powiaty (tym samym gminy na terenie tych powiatach) oznaczone są jako miejsca gdzie ryzyku poważnego wypadku jest bardzo małe, małe, średnie, duże i bardzo duże. W tym zakresie będziemy punktować.
Wymieniane przeze mnie zmiany są wynikiem szerokiej dyskusji, zbierania przez Ministerstwo Infrastruktury i Radę Ministrów informacji od wojewodów, samorządów indywidualnie i poprzez zrzeszenia czy związki samorządowe. Część propozycji jakie składaliśmy została uwzględniona.
Nabór wniosków rusza od 1 września i będzie trwał do 15 września. Biorąc pod uwagę zainteresowanie jakie towarzyszyło spotkaniu jakie zorganizował wojewoda z samorządami na warszawskim UKSW, możemy liczyć na sporo aplikacji. Do tego też zachęcamy wszystkie gminy i powiaty.
Jest WPF dotyczący ul. Wojska Polskiego w Radomiu.
Podczas spotkania na UKSW, o którym wyżej, miałem okazję porozmawiać z przedstawicielami radomskiego MZDiK. Przekazany został ostatni dokument jakiego potrzebowaliśmy w zakresie procedury wsparcia dofinansowania przebudowy ul. Wojska Polskiego z budżetu państwa. Mam na myśli uchwałę Rady Miejskiej ws Wieloletniej Prognozy Finansowej, gdzie zabezpieczone są środki po stronie miasta na realizację inwestycji. Dokument trafi do Ministerstwa Finansów. Czas na zabieganie o wsparcie dla tej inwestycji bezpośrednio z budżetu państwa.
Równolegle toczy się postępowanie o wydanie pozwolenia na budowę (ZRID) ul. Wojska Polskiego. Po uzupełnieniu braków formalnym powinno być już wszczęte właściwe postępowanie. Sprawdzenie dokumentacji pod względem merytorycznym i zgodności zaproponowanych rozwiązań z przepisami prawa budowlanego. Liczę, że niebawem prezydent otrzyma od wojewody stosowną zgodę.
Wypowiedź radnego Marka Szarego.
Postanowiłem się odnieść do tej sprawy, ale krótko.
Oczywiście, że takie słowa nie powinny paść. Pan radny Marek Szary nie powinien dać się sprowokować. Każdy kto zna pana radnego, a jest on sobą publiczną i nieraz się wypowiadał, wie, że to człowiek spokojny i zrównoważony. Nie znam ani jednej takiej jego wypowiedzi z przeszłości. Zwyczajnie nie wytrzymał i tu należy zauważyć skuteczność części radnych.
Sam radny Marek Szary mówił, że zachowanie wobec niego samego prezydenta i jego zaplecza, było mocno prowokacyjne. Widać to zresztą na filmikach z sesji.
Takich prowokacji będzie niestety więcej, bo nadchodzi gorący okres wyborczy i niektórym pali się pod stopami. Będzie więc coraz bardziej nerwowo. Apel do kolegów radnych z PiS – bądźmy spokojni i merytoryczni. Jak ktoś nie ma nic ciekawego i mądrego do powiedzenia, to prowokuje. Wydaje mi się, że radomska PO zaczyna przenosić standardy totalnej opozycji z ul. Wiejskiej na ul. Moniuszki. Dlatego potrzebny jest spokój.
Podobno nazwanie osoby publicznej próżniakiem to straszna obraza. Może i tak. Określenie na pewno nacechowane negatywnie i synonim lenia. Sam pewnie użyłbym w tym przypadku innego zwrotu. Jednak polityk powinien mieć skórę odrobinę twardszą i robienie z tego wielkiego oburzenia jest mocno na wyrost. Poza tym jak obserwuję działania obecnej władzy w Radomiu, chociażby w zakresie pozyskiwania środków unijnych (mamy ich na chwilę obecną i po blisko 3 latach ok 20 mln zł), to przynajmniej w myślach nachodzą mnie właśnie tego typu porównania.
Sprawa Sekretarza Czajkowskiego.
Odniosłem się do tego na FB. W uzupełnieniu. Podobno związki zawodowe dały negatywną opinię na temat zwolnienia Sekretarza. Co dalej? Rozwiązanie związków? Kolejne zwolnienia? Można przecież uznać, że związki są nielojalne.
Dla samego miasta i Urzędu, jeżeli do niej dojdzie, to zła decyzja. To merytoryczny i doświadczony człowiek, jakich w otoczeniu prezydenta mało. Może jako polityk powinienem się cieszyć, bo to tylko osłabia prezydenta. Jednak się nie cieszę, bo szkoda miasta. Prezydent podchodzi emocjonalnie i osobiście nie tylko do jakiejkolwiek krytyki na swój temat, ale także do przekazywania zwykłej informacji publicznej. To pokazuje, że ma spory problem z zarządzaniem ludźmi. Co za tym idzie i z Urzędem. Przez blisko 3 lata nie potrafił ułożyć właściwych reakcji z urzędnikami, w tym z Sekretarzem. Proszę popytać urzędników prywatnie, jak macie Państwo tam znajomych, co myślą o tej prezydenturze. Oczywiście mam na myśli zwykłych urzędników, a nie tych, którymi otacza się pan prezydent. Pan prezydent nie radzi sobie z urzędnikami, a co dopiero z zarządzaniem miastem. Ta decyzja to nie jest przejaw siły, jakim zapewne chciałby to widzieć prezydent, ale przejawem bezradności.
Czy prezydent odpowie wojewodzie? Straż Graniczna czeka na budynek.
Dziś wizytowaliśmy nową siedzibę Straży Granicznej na lotnisku Chopina w Warszawie. Zapoznaliśmy się z planami rozbudowy lotniska pod kątem zwiększającej się liczby pasażerów, a co za tym idzie, ze zwiększeniem zaangażowania służb państwowych w obsługę ruchu.
Rozmawialiśmy także o utworzeniu placówki Straży Granicznej w Radomiu. Wojewoda zwracał się do prezydenta miasta o możliwość przekazania z zasoby Skarbu Państwa bądź samorządu nieruchomości niezbędnej do ulokowania takiej placówki. Niebawem upłynie 2 miesiące od tej prośby. Oficjalnie żadna odpowiedź od prezydenta Radomia do nas na razie nie wpłynęła, co jest mocno zaskakujące. Co prawda prezydent rozmawiał z wojewodą na ten temat przy okazji spotkania ws Wojska Polskiego, ale jedyne co wówczas przekazał to to, że nie ma budynku o takim metrażu, ale może znajdzie się jakieś rozwiązanie. Na tym stanęło i do dziś pozostało. Od samego spotkania, o którym piszę mija już miesiąc.
Tymczasem Straż Graniczna przewiduje, że w nowej Placówce pracować może nawet do 60 osób. Jest to duża szansa dla Radomia. Nowe miejsca pracy i prestiż. Do tej pory, mam na myśli poprzedni rząd PO i PSL, mieliśmy politykę zabierania z Radomia instytucji państwowych. Teraz taka instytucja chce przyjść do naszego miasta o co zabiegają m.in parlamentarzyści PiS. Nie można z tej szansy nie skorzystać. Choć jak wiemy pan prezydent nie znalazł np. miejsca dla utworzenia siedziby Wojsk Obrony Terytorialnej w Radomiu. Wydaje mi się, że podchodzi do tych propozycji bez należytej uwagi. Obym się mylił.
Mam nadzieję, że w tym przypadku prezydent Witkowski znajdzie szybko jakiś godny lokal. Dziś ustaliliśmy, że na spotkanie do prezydenta miasta w tej sprawie wybierze się wraz ze Strażą Graniczną przedstawiciel wojewody. Czekamy na pozytywne wieści.
Kładka wstydu! Kilka ważnych pytań od pracowników MZDiK?
W mediach radomskich pojawił się List pracowników MZDiK skierowany do prezydenta Radomia. Jest to anonim i to się zdarza, bo ludzie obawiają się konsekwencji służbowych. Wiceprezydent Frysztak sugeruje, że ktoś podszywa się pod pracowników tej jednostki. Rozumiem, że jego zdaniem jest tak cudownie iż jakakolwiek krytyka poczynań obecnej władzy w mieście jest niemożliwa. To tak w ramach żartu. Nie wiem jaka jest prawda, ale w tym liście jest kilka ciekawych spraw, na pewno do wyjaśnienia.
Po pierwsze: czy faktycznie nie dochowano procedury zamówień publicznych przy naprawie feralnej kładki? Jeżeli naprawa kosztuje blisko 1 mln zł, to przetarg jest tu konieczny. Chyba, że zachodzą przesłanki dotyczące jedynynego wykonawcy itd. O ile projektowanie takich np tłumików drgań to specyficzna sprawa, to samo wykonawstwo (produkcja + montaż) nie jest na pewno kwestią tylko jednego wykonawcy. To może zrobić na pewno wiele firm. Czy był więc przetarg? Jestem ciekawy. Jeżeli nie było, to dlaczego i na jakiej podstawie prawnej?
Po drugie: Jeżeli prawdą jest, że środki na program naprawczy zostały przesunięte do MZDiK w czerwcu 2017r (o tym mówi wiceprezydent Frysztak w Radio Rekord), a sam wiceprezydent w kwietniu 2017r mówił w Radio Plus, że ruszył program naprawczy i w maju kładka miałaby być oddana, to chyba się to kupy nie trzyma. Dlatego też zarzut, że mogło dojść do podpisania umowy czy też zlecenia bez środków w planie finansowym MZDiK jest jak najbardziej na miejscu. Można to prosto wyjaśnić. Proszę pana prezydenta żeby pokazał zlecenie czy umowę na realizację programu naprawczego z datą jego zawarcia. Jeżeli jest to data po sesji Rady Miejskiej z czerwca, to sprawy faktycznie nie ma. Jeżeli jest inaczej to pracownicy MZDiK mogą mieć rację.
Po trzecie: skoro pan wiceprezydent mówi w Radio Rekord, że wszystko jest ok w sprawie programu naprawczego, to dlaczego zlecona ma być kontrola w MZDiK? Albo jest ok, i jesteśmy tego pewni, albo nie jesteśmy pewni. Wówczas nie opowiadamy publicznie, że jest wszystko ok, a pracownicy nie znają się na przepisach.
Cały czas dokumenty niekompletne!
Do wojewody wpłynęła już opinia Marszałka Województwa co do zasadności dofinansowania i budowy ul. Wojska Polskiego w Radomiu. Wpłynęła wczoraj, już po moim wywiadzie w Radio Rekord. Bardzo dobrze. Brakuje jednak cały czas oświadczenia o zabezpieczeniu środków finansowych przez prezydenta Radomia i załączonej do tego oświadczenia Wieloletniej Prognozy Finansowej uchwalonej przez Radę Miejską. Czekamy już ponad 2 tygodnie, pomimo tego, że taka Prognoza jest uchwalona. Odpowiedź zapewne znajdziemy w tym, że w tej Prognozie prezydent i radni zapisali jeszcze w 2016r. na budowę ul. Wojska Polskiego 50% finansowania po stronie miasta (?!)
Zapewne trzeba to teraz zmienić na 20%. Tak czy inaczej stawia to pod dużym znakiem zapytania to, co opowiada Radomianom prezydent Witkowski, że miasta nie stać na 50%. Jak nie stać, skoro sam to zaproponował i zapisał w WPF? Tak więc albo nie wie co zapisuje, albo mija się z prawdą twierdząc, że 50% jest niemożliwe.
Czas leci, a kompletu dokumentów nadal nie ma. Poczekamy więc do najbliższej sesji. Liczę, że dokument jak najszybciej wpłynie bo prace nad budżetem państwa trwają. Trzeba się skupić na walce o duże wsparcie, a nie na kompletowaniu dosyć prostej dokumentacji przez prezydenta Radomia.
Ciekawy materiał o stanie finansowym miejskich spółek na radomskiej GW. Ciekawy dla tych, którzy zadadzą sobie odrobinę trudu, żeby to przeanalizować.
Potwierdza się więc coraz gorsza sytuacja spółek miejskich. Tylko 2 z nich mają stratę za 2016r na poziomie 34 mln zł! To lotnisko i MOSiR. Ta druga spółka jak wiemy realizuje flagowe inwestycje prezydenta Witkowskiego – halę i stadion - za kredyt 130 mln zł. Strata MOSiR będzie się z roku na rok powiększać np w związku z oddaniem inwestycji, bo samo ich utrzymanie to kilka milionów zł rocznie. Teraz tych wydatków nie ponosi.
Tak więc sytuacja spółek nie najlepsza. Coś zaskakującego? Nie sadzę, bo mówię i piszę o tym już od dawna.
Lotnisko to też ciekawy przypadek. W 2015, kiedy lotów było niewiele i od połowy roku, miało stratę mniejszą o ponad 6 mln zł jak obecnie, gdzie lotów jest więcej i są przez cały rok !?!
Odkrywczy pan prezydent w wywiadzie dla GW mówi, że lotnisko powinno zrealizować inwestycje bo bez tego nie będzie zarabiać. Tyle lat zajęło prezydentowi zaorientowanie się w sytuacji? Wiemy to od początku tej kadencji. Tylko co z tego, że wiemy?
Przez blisko 3 lata pan prezydent albo się zastanawiał co robi na lotnisku, albo pozwolił na wzięcie kredytu przez lotnisko (95 mln zł do spłaty) i do dziś nie wiadomo co się z tymi pieniędzmi stało. Inwestycji nie ma. Są za to większe wydatki bieżące i coraz większa strata spółki, wiec może tu jest odpowiedź gdzie podziały się te pieniądze.
Inne spółki przynoszą co prawda zyski, ale są to zyski albo papierowe, o czym wspomina sam prezes Wodociągów Miejskich, albo wynoszące niewielkie kwoty rządu kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych. Zakładam to również kreatywną księgowość, żeby wyjść na plus. Niestety jest tu szansa, że spółki te niebawem podzielą los lotniska czy MOSiR.
Mam nadzieję, że po wyborach samorządowych w przyszłym roku zostanie zrobiony rzetelny audyt spółek i poznamy ich faktyczną kondycję finansową. O coraz cięższej sytuacji spółek donosiły też już i wcześniej media. Pożyczają one sobie pieniądze na bieżącą działalność! Bo tak jest podobno taniej. To tylko potwierdza fakt, że pożyczać muszą. To skąd wezmą pieniądze jest teoretycznie rzeczą drugorzędną. Sytuacja zmusza je do pożyczania. Pytanie na jakich zasadach to robią i czy jest to zgodne z prawem zamówień publicznych, ale to temat na inna dyskusję i wspomniany już audyt. Co ciekawe takie pożyczanie nie było rozpoznawane jako przejaw złej sytuacji, co jest ewidentne.
Brak nadzoru nad spółkami nazbyt widoczny.
Przypomnę na koniec, że oferta państwowej Enei na wejście kapitałowe w radomski Radpec, na poziomie kilkuset milionów zł, na razie jest przez prezydenta lekceważona. Być może ma inny biznesowy pomysł. Trzeba się temu bacznie przyglądać. Mam nadzieję, że majątek publiczny zostanie jednak publiczny.
http://radom.wyborcza.pl/radom/7,44313,22052583,port-lotniczy-radom-pikuje-samoloty-lataja-prawie-24-mln-zl.html
To ostatni wpis przed wakacjami. Od soboty 2 tygodnie urlopu Tak więc bez odbioru :-)