środa, 28 września 2016

Jak zreformować polski system emerytalny?


Dziś pod hasłem „Bezpieczeństwo dla Odpowiedzialności” na UKSW odbyła się debata dotycząca problemów w systemie ubezpieczeń społecznych i systemie emerytalnym. Wojewoda objął ją swoim patronatem. To jeden z ważniejszych problemów do rozwiązania dla administracji państwowej, ale nie tylko. 

Dyskutowaliśmy, jak zreformować system, aby  właściwie odpowiedzieć na zmieniająca się sytuację gospodarczą, społeczną ale przede wszystkim demograficzną w naszym kraju. 
Problem systemu emerytalnego polega przede wszystkim na tym, że liczba osób w wieku produkcyjnym zmniejsza się w stosunku do osób w wieku emerytalnym. Będzie to się odbijało na ilości środków w systemie i oczywiście na emeryturach. Przede wszystkim społeczeństwo się starzeje, rodzi się coraz mniej dzieci, zaczynamy zawodową aktywność później, żyjemy coraz dłużej, nie mamy nawyków oszczędzania czy ciągle emigrujemy za pracą i większymi zarobkami. To negatywnie oddziaływuje na naszą demografię. Czemu tak się dzieje? Zapewne jest to wypadkowa wielu czynników, ale według mnie głównym sprawcą jest sytuacja ekonomiczna i bytowa Polaków, polskich rodzin oraz towarzysząca temu kondycja polskiej gospodarki. Tu zaczyna się problem. 

Jak temu przeciwdziałać? Co zrobić, żeby system uzdrowić, żeby było w nim więcej pieniędzy a zabezpieczenie na starość było właściwe? Czy w prosty sposób podnosić składki? Likwidować szarą strefę w zatrudnieniu? Postawić na wzrost gospodarczy, wsparcie przedsiębiorstw, zarobków? Czy może uprościć system ubezpieczeń oraz prawo i tu szukać oszczędności? Tworzyć lepsze warunki życia dla polskich rodzin, tak żeby można było chcieć powiększać rodzinę? Może zachęcać Polaków do oszczędzania i odkładania na starość w dodatkowych programach? Może zachęcać do dłuższej pracy pomimo wieku emerytalnego? Edukować pod kątem emerytur, starości i roli oszczędzania już w szkole podstawowej? Może jest jakieś inne rozwiazanie? Może trzeba to wszystko naraz  zastosować? Jak wreszcie pogodzić w tym wszystkim sprzeczne nieraz interesy chociażby związków zawodowych i pracodawców?

Jedno jest pewne. Musi być nas więcej. Ja sam widzę np. po swojej rodzinie jak wygląda sytuacja. Mama ma trójkę rodzeństwa, ja mam dwójkę a mój syn ma siostrę. Tak wygląda dziś podstawowy model rodziny jedno, dwójka dzieci. Nieraz żadnego. To musi się odbić na systemie emerytalnym, ale nie tylko na nim. Odbija się chociażby na gospodarce, edukacji, opiece społecznej, zdrowiu.  
Według statystyk obecnie 7 mln osób w wieku  przedprodukcyjnym (0-17 lat) za 20 lat będzie to już 5,6 mln osób. Strategia pokazuje również spadek liczby ludności w latach 2013 – 2060 z obecnych 38,5 mln do 33,2 mln (dzietność i migracje). 

Rząd premier Beaty Szydło widzi te problemy. Widzi ten problem Prawo i Sprawiedliwość. Część takich działań prospołecznych i progospodarczych, które w założeniu mają polepszyć sytuację rodzin, zachęcić do większej dzietności już podjął. Mam na myśli chociażby program 500+. To jednak działanie długofalowe, którego skutki będziemy mogli poznać dopiero za kilka lat. Założenie jest proste – mamy więcej pieniędzy w rodzinie i stać nas może na więcej dzieci lub też, skoro państwo nam pomoże, to zdecydujemy się na więcej dzieci. To jak wspomniałem działanie długofalowe i bardzo ważne. 

Są też inne ważne z punktu widzenia obywatela i rodziny działania mające skutki już teraz, chociażby płaca minimalna (pracodawcy), minimalna emerytura (budżet państwa). W kolejce czeka program mieszkaniowy, który rząd wczoraj przyjął. Mamy deficyt blisko 900tys mieszkań. Jak walczyć z emigracją, złą demografią jak nie mamy jako społeczeństwo właściwych i godnych warunków do życia. Trzeba to zmienić. Walka z problemami demograficznymi i ich źródłem wynikającym z sytuacji ekonomiczno-społecznej jest powinnością nas wszystkich. 

Działania prorozwojowe znalazły się także w "Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju" konsultowanym przez Ministerstwo Rozwoju. O tym też dziś na konferencji mówiłem. Zachęcam zresztą do lektury tego dokumentu, jest na stronie Ministerstwa. Jest obszerny, ale ciekawy. Sam jestem w trakcie tej lektury i upewniam się tylko, że droga jaką w niej obieramy jest dobrą drogą dla Polski i Polaków. Wskazuje ona także na to, że jednym z największych wyzwań jakie przez naszym krajem stoją  są kwestie demograficzne. Wspomniana Strategia stawia w  swoim centrum człowieka, a polityka państwa i działania w sferze gospodarczej mają wpływać pozytywnie na poziom i jakość życia. To jest główny cel funkcjonowania państwa. Skoro tak, to powinna przyczynić się do rozwiązania także kwestii bytowych i demograficznych. W połączeniu z reformą ubezpieczeń społecznych może to w dłuższej perspektywie przynieść także dobre skutki dla systemu emerytalnego. 

Wnioski i uwagi z dzisiejszej debaty posłużą Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do tego, aby znaleźć optymalne i społecznie akceptowalne rozwiązania systemowe wraz z rekomendacjami i planem wprowadzania niezbędnych zmian. 
Mam nadzieję, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej już niebawem zaproponuje dobre rozwiązania dla polskiego systemu ubezpieczeń społecznych. 

Nadrabiamy tym samym lata zaniechań i pozorowanych ruchów. O tym, że sytuacja w tym zakresie jest trudna i stałe się pogarsza wiadomo było już od wielu lat. Poprzedni rząd jednak nie miał chęci do poważnego potraktowania tego tematu. 

sobota, 17 września 2016

17 września w Radomiu. Smutny komentarz do organizacji uroczystości.


Dziś obchodzimy rocznicę napaści ZSRR na Polskę oraz Światowy Dzień Sybiraka. 17 września 1939r nasz kraj, broniący się przed hitlerowską agresją, został zdradziecko napadnięty przez Armię Czerwoną. Dzisiejszy dzień jest dniem pamięci po bohaterskich obrońcach naszych kresów wschodnich, którzy oddali życie bądź zdrowie w naszej obronie. To także dzień pamięci po wymordowanych przez Rosjan żołnierzach, policjantach i innych funkcjonariuszach państwowych w Katyniu, Charkowie, Miednoje czy Ostaszkowie. 17 września pamiętamy o gehennie setek tysięcy naszych rodaków wysyłanych masowo na daleki wchód, gdzie w obozach pracy cierpieli szykany, byli przeładowani, bestialsko zmuszani do niewolniczej pracy. To wreszcie pamięć po tych wszystkich, którzy pomimo represji w okresie PRL, mieli odwagę i nie bali się głośno mówić kto jest temu wszystkiemu winien, kto mordował i prześladował Polaków. 
Tego wszystkiego zabrakło mi dziś na radomskich uroczystościach. Zabrakło zabrania głosu w tym klimacie przez kogoś ważnego z organizatorów. Zabrakło kogoś, kto tym wszystkim przybyłym mieszkańcom Radomia czy młodzieży powiedziałby o tym czemu tak ważna jest pamięć tamtych wydarzeń, czemu się tu cyklicznie spotykamy. Kogoś, kto podziękowałby kombatantom, Rodzinie Katyńskiej, represjonowanym w okresie stalinizmu za podtrzymywanie pamięci, za kultywowanie naszej narodowej tradycji za obecność dziś przy pomniku ofiar katyńskich. Co więcej, kogoś kto by ich obecność na uroczystości zauważył (!?)
Jeżeli nikt z organizatorów nie miał na to czasu czy chęci (choć w oficjalnym zaproszeniu był taki punkt uroczystości jak przemówienia okolicznościowe), to może wypadało oddać głos kombatantom? Bywały już uroczystości, gdzie członkowie Stowarzyszenia "Rodzina Katyńska" np. dzielili się z nami wspomnieniami. Czy nie można organizacyjnie tego zaplanować? 
Smutne to. Patrząc na to z boku można było odnieść wrażenie, że uroczystość miała się odbyć, najlepiej jak naszybciej i do domciu. Taka uroczystość zrobiona trochę "na siłę". Tak to odebrałem, takie było moje subiektywne odczucie. 
Odnoszę wrażenie, że większość zgromadzonych czuła niesmak. Takie komentarze można było w kuluarach usłyszeć. Czułem się nieswojo w tej sytuacji, bo sporo jeżdżę po Mazowszu biorąc udział w różnych patriotycznych wydarzeniach. Organizacyjnie biją nas w tym przypadku na głowę miasta kilkakrotnie mniejsze od Radomia. Tym bardziej mi było dziś wstyd. Może za rok będzie lepiej? Może zwyczajnie wyobrażam sobie zbyt wiele? Może się niepotrzebnie czepiam? Nie wiem. Wiem tylko, że jest to ważne dla nas święto, które godnie trzeba uczcić. 

Cześć i chwała bohaterom! 
Mimo wszystkiego za zaproszenie dziękuję. W imieniu wojewody mazowieckiego złożyłem wieniec i razem z panią poseł Anną Kwiecień zapaliliśmy znicz. Zapewniam wszystkich, że nie przybyliśmy dziś na uroczystości 17 września, żeby "odhaczyć" obecność. Pamiętamy i zawsze będziemy. 

Ps. Doliczyłem się jednego radnego Rady Miejskiej w Radomiu. Wątku obecności nie będę szerzej rozwijał. Też nie zawsze mogę być. 



czwartek, 1 września 2016

Komentarz do nieprawdziwych wypowiedzi wiceprezydenta Frysztaka.

Poruszę temat zapisanych w budżecie państwa pieniędzy dla Radomia. Projekt przebudowy drogi krajowej nr 9. 
Muszę wyjaśnić pojawiające się w wypowiedziach medialnych wiceprezydenta Frysztaka nieprawdziwe informacje. Wiceprezydent Frysztak uważa, że wojewoda  powinien na wniosek miasta „wyprostować” nazwę projektu, czego niestety nie robi. Dodatkowo uważa, że wojewoda zadecyduje, czy te pieniądze miastu da oraz jest zaskoczony moją wypowiedzią, że są to jednak dwa różne zadania. 
Od początku. 

W budżecie państwa mamy zapisane:

"Prace projektowe budowy odcinka drogi krajowej nr 9 (E-371) na odcinku od wiaduktu kolejowego nad drogą kolejową nr 8 do ronda im. Ka. Jerzego Popieuszki wraz z projektem ronda im. Ks Jerzego Popiełuszki i połączenia z ul. Bolesława Zwolińskiego w Radomiu"

Miasto wnioskuje o nazw zadania na:

"Przebudowa drogi krajowej nr 9 i 12 w Radomiu - ulicy Wojska Polskiego i ulicy Żółkiewskiego na odcinku od ul. Zbrowskiego do ul. Kozienickiej wraz z przebudową ul. Zwolińskiego - opracowanie dokumentacji projektowej". 

Czy jest to zmiana nazwy czy zmiana przeznaczenia rezerwy? Nazwa zadania na pewno, czy zmiana przeznaczenia rezerwy? Zdaniem Ministerstwa Finansów tak. Zakres jakby nie patrzeć jest inny. 

Wracając do słów wiceprezydenta Frysztaka. Najlepiej łopatologicznie i prostym językiem. Do tej pory wydawało mi się, że dość czytelnie jest to zapisane w korespondencji, którą od maja w tej sprawie prowadzimy starając się dojść do porozumienia. Tak więc: 

Po pierwsze. Wojewoda nie "prostuje" nazwy zadania, bo nie wojewoda zapisywał ten projekt w ustawie budżetowej. Zrobili to posłowie w konkretnym miejscu i w konkretnej  nazwie i to oni mogą wyrazić, lub nie, zgodę na zmianę nazwy zadania. 

Jeżeli prezydent czy wiceprezydent oczekuje tu "pozytywnego efektu", zmiany budżetu państwa od wojewody, mając na uwadze naszą korespondencję, to jestem zdziwiony. Jasno bowiem z przekazywanych prezydentowi Witkowskiemu pism  wynika, że to MInisterstwo Finansów i komisja budżetowa podejmuję decyzję. 
Wojewoda nie może wprowadzać zmian w budżecie państwa i myślę, że nawet wiceprezydent Frysztak, z całym szacunkiem dla jego mocy, nie jest w stanie wprowadzić zmian w budżecie miasta. Mogą to zrobić radni. Podobnie jak posłowie w odniesieniu do zmian w budżecie państwa. To wiedza podstawowa więc tym bardziej dziwi taka wypowiedź. Myślę, że tym samym wyjaśniłem tą sprawę. Zalecam kontakt, najlepiej osobisty, w Ministerstwie i Sejmie. Listy pod publiczkę nie załatwią sprawy. 

Po drugie. Wojewoda nie podejmuje tu decyzji czy "da czy nie da". To nie jest rola wojewody. Dysponentem środków wojewoda będzie w momencie ich przekazania przez Ministerstwo Finansów na konto wojewody. Może to nastąpić na konkretnie zapisane zadanie w budżecie państwa. Tych pieniędzy nie ma na razie w budżecie wojewody! Są w dyspozycji Miniesterstwa i na jego koncie. Żeby to było jasne. 
Zadania o jakie wnioskuje w tym momencie prezydent Witkowski w budżecie państwa także nie ma. Jest to, o którym już pisałem. Pisma prezydenta Witkowskiego jakie trafiały do wojewody były przekazywane do Ministerstwa. Wyjaśnienia z Ministerstwa trafiały z kolei do prezydenta Witkowskiego. Od samego początku, czyli od maja informujemy wielokrotnie prezydenta Witkowskiego o stanowisku Ministra Finansów, że jest to zmiana przeznaczenia, a nie tylko sama nazwa zadania. Ta wiedza jest u prezydenta Witkowskiego od maja. Czemu nie ma jej wiceprezydent od inwestycji? Bałagan? Inna przyczyna?
Miasto cały czas pisząc do nas kolejne pisma w czerwcu i lipcu stało na wcześniejszym swoim stanowisku - nie zgadzając się z Ministerstwem. Skoro nie zgadza się z Ministerstwem to procedura zmiany nazwy ruszyć nie może. 
Ostatecznie 25 sierpnia, czyli w zeszłym tygodniu, otrzymaliśmy konkretny wniosek od prezydenta, który jest zbieżny ze stanowiskiem Ministra Finansów. Zwróciliśmy się więc do niego o zmianę przeznaczenia rezerwy i zmianę nazwy zadania. Procedura w końcu ruszyła do przodu. Jakbyśmy takie pismo dostali 2 miesiące wcześniej to pewnie dziś byłoby po sprawie. Czemu tak się nie stało proszę pytać prezydenta Radomia. Na wspomnianą odpowiedź, jaka wpłynęła do nas 25 sierpnia czekaliśmy blisko miesiąc!!! Strasznie długo jak na pilną sprawę. 
Ciekawostka!  Na uwagę zasługuje także to, że pierwsze pismo w sprawie zmiany nazwy zadania wpłynęło do nad na początku maja, więc ponad 3 miesiące od uchwalenia budżetu państwa. Można było tą procedurę rozpocząć dużo wcześniej. Być może teraz nie byłoby takiej nerwowej sytuacji. 
Na pewno wojewoda jest do tej zmiany nastawiony pozytywnie, pomagamy jak możemy ale to miasto musiało się zdecydować co robi. Świadczy o tym pismo do Ministerstwa Finansów z  17 czerwca gdzie popieramy stanowisko miasta. Nie możemy jednak w nieskoczoność, przy jednoznacznej opinii Ministerstwa prezentować odmiennego stanowiska. Cieszę się, że w końcu wpłynął od prezydenta wniosek, który jest w stanie zaakceptować Ministerstwo. 
Liczę, że teraz sprawy pójdą szybciej. 

Po trzecie. To dziwna sprawa, że wiceprezydent Frysztak do zeszłego tygodnia nie wiedział, że jest to traktowane jak nowe zadanie. O tym, że zdaniem Ministerstwa są to dwa różne zadania prezydent Witkowski wie od 17 maja kiedy to wpłynęło do niego pismo właśnie z Ministerstwa Finansów w tej sprawie (?!). Zmiana przeznaczenia rezerwy to jest inaczej zmiana zadania. Służę kopią. Świadczy to o tym, że wiceprezydent Frysztak albo świadomie próbuje wprowadzić opinię publiczną w błąd, albo nie jest zorientowany w tym temacie. Nie wiem co dziwniejsze 
Od wspomnianego 17 maja staramy się uzyskać od miasta wniosek czy występują o zmianę przeznaczenia czy też nie.

Te wypowiedzi wiceprezydenta Frysztaka są co najmniej dziwne. Na pewno nieprawdziwe. Wprowadzają dezinformację.  Dobrze, jakby w tym temacie wypowiadała się osoba znająca temat i historię korespondencji. Z przykrością muszę stwierdzić, że wypowiedzi  pana Frysztaka świadczą niestety, że taką osobą nie jest.  

Liczę, że teraz sprawę Ministerstwo Finansów przekaże do komisji sejmowej właściwej dla spraw budżetu, aby ta zgodziła się na zmianę nazwy i przeznaczenia dotacji.
Na podkreślenie zasługuje fakt, że miasto zostało poinformowane, że uruchomienie środków może nastąpić wyłącznie na podstawie ustawy o finansach publicznych. Zwrot wydatków poniesionych przed podpisaniem umowy z wojewodą nie będzie możliwy. 

Na koniec dodam, co być może nie jest dla wszystkich oczywiste, że teraz jest czas na aktywność prezydenta Witkowskiego. Wybranie się do Ministerstwa Finansów oraz do parlamentarzystów. My ze swej strony będziemy też to monitować. Milion dwieście tysięcy drogą nie chodzi, choć z wypowiedzi wiceprezydenta Frysztaka wynika, że miasto sobie da radę. To chyba nie tak powinno wyglądać. Jesteśmy aż tak bogaci, żeby rezygnować z takich pieniędzy? Nie sądzę. 


wtorek, 30 sierpnia 2016

Rada bez opozycji? Czemu nie powstają plany zagospodarowania?



Sporo zamieszania spowodował projekt uchwały Rady Miejskiej w Radomiu ws zmian w Radzie Społecznej miejskiego szpitala. Jak można było wyczytać w lokalnych mediach, mieliby być z niej usunięci przedstawiciele z rekomendacji PiS. Nie wiem czy to prawda, bo nie widziałem tego projektu. Mam nadzieję, że to nieporozumienie. Inaczej nie mógłbym tego skwitować jak pozbyciem się opozycji patrzącej na to, co się złego dzieje w szpitalu. Jakbym był złośliwy, ale przecież nie jestem, to dopisałbym, że w mętnej wodzie niektórym lepiej się pływa. Ale przecież nie jestem. Mam nadzieję, że radni będą bacznie obserwować radomski szpital, bo docierają z niego niepokojące wieści. 
Co do niezgodności lub zgodności uchwał z prawem, wojewoda będzie się wypowiadał, jak powstaną. 

Radom cd. Przy okazji dowiedziałem się, że brak jest nowych planów zagospodarowania przestrzennego. Co więcej nie wiadomo czy jakiekolwiek są w przygotowaniu. To dziwne, albo nie. Zależy jak na to patrzeć. 
Dziwne, bo takie plany wprowadzają porządek w gospodarce przestrzennej i stwarzają przewidywalność w decyzyjności Urzędu. Teoretycznie więc powinny powstawać bez względu na czasochłonność i kosztowność. Taka filozofia przyświecała prezydentowi Kosztowniakowi. Czytelne i jasne zasady. 
Niektórzy przy braku powstawania mpz mogą aspekt ekonomiczny podnosić, choć to kiepski argument. 
Nie jest dziwne (w pewnych politycznych realiach), bo przecież jak można wydać taką lub inną decyzję, to ktoś ma przecież długopis. Nieprzewidywalność potrafi też być „zaletą”. Jak taka nieprzewidywalność może wyglądać, być może w innej materii ale dotykającej gospodarki nieruchomościami, pokazują ostatnie wypadki warszawskie. Obyśmy w Radomiu podobnego kalibru, bo nie materii, sytuacji nie mieli. Tego sobie jako radomianinowi i Państwu, jako Radomianom, życzę. Nie jest bowiem dobrze.... 
ps. zmiana planu to nie nowy plan, choć jakiś cel zawsze ma. 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Rusza rządowy program drogowy na 2017r. Liczę na aktywność mazowieckich samorządów.


Rusza program drogowy na 2017r. Od 1 do 15 września gminy i powiaty z terenu Mazowsza bedą mogły złożyć wnioski na remont, przebudowę bądź budowę dróg na swoim terenie. Mam nadzieję, że samorządy Ziemi Radomskiej będą miały spory udział w liczbie złożonych wniosków. Potem zaś będą misy godny udział w liczbie udzielonych dotacji.  Żeby jednak tak się stało, trzeba dać sobie szansę i wystartować. Na to liczę. 
W ostatni piątek spotkaliśmy się z wójtami, burmistrzami, prezydentami oraz starostami żeby porozmawiać o przyszłorocznej edycji Programu Rozwoju Gminnej i Powiatowej Infrastruktury Drogowej, bo tak włąśnie brzmi pełna nazwa programu. Warte podkreślenia jest to, że za poprzedniego wojewody takich spotkań z samorządowcami nie było. Inicjatywa wojewody Sipiery okazała się strzałem w 10-kę.  
W spotkaniu udział wzięło ok. 400 osób, co bardzo cieszy. Zaproszeni przez wojewodę pracownicy Ministerstwa Infrastruktury przedstawili nowe zasady, różnice w odniesieniu do poprzednich edycji, pokazali jak poprawnie wypełnić wniosek oraz omówili zasady punktacji w zakresie oceny kryterium bezpieczeństwo. To najważniejsze i najbardziej punktowane kryterium. Z kolei pracownicy Urzędu Wojewódzkiego odnieśli się do najczęstszych błędów formalnych.
W moim wystąpieniu skupiłem się na analizie ostatnich 4 lat funkcjonowania programu. Omówiłem więc: 
• wnioski pod kątem aktywności gmin i powiatów. Wynika z tego, że ok połowy gmin z terenu naszego województwa nie składa wniosków, albo robi to bardzo rzadko. W 2016r. 46% gmin złożyło wniosek. W powiatach sytuacja wygląda lepiej. 
Z czego to wynika? Czemu jest takie małe zainteresowanie? Mamy pewne sygnały z gmin, jakie w rozmowach przekazują wójtowie. Będziemy to także wyjaśniać m.in. poprzez aktywność kierowników delegatur, którzy będą rozmawiać z gminami na ten temat. Jesteśmy zainteresowani jak największym udziałem gmin w programie. 
• wnioski pod kątem wielkości dofinansowania (wysokość o jaką ubiega się gmina). Tu z kolei dominują wnioski „małe”. Możliwe maksymalne dofinansowanie to 3 mln zł i na palcach dwóch rąk można policzyć wnioski, które opiewają na takie kwoty. Tak było w 2016r, gdzie złożono przecież 140 wniosków przez gminy. O maksymalne dofinansowanie ubiegało się niecałe 10 gmin. 
Wynika to zapewne po części z możliwości finansowych, go gminy wiejskie są mniej zamożne i nie stać ich na jednorazowe duże drogowe inwestycje. Przecież potrzeby na pewno mają. Tak więc 60% złożonych wniosków to wnioski o dofinansowanie poniżej 1 mln zł. Często nawet poniżej 500tys zł. W powiatach sytuacja znowu lepsza, bo są one zazwyczaj bogatsze od gmin. 
• Ilość wniosków jaka otrzymuje dofinansowanie pokazuje z kolei, że w ciągu ostatnich 4 lat ponad 50% ubiegających się o dofinansowanie gmin (przynajmniej raz w ciągu tego okresu) nie dostało dofinansowania. To sporo. Dodając do tego te gminy, które nie startują, mamy obraz tego jak w praktyce wygląda dofinansowanie. 
Tym samym są miejsca na Mazowszu, gdzie samorządy radzą sobie dobrze, startują i otrzymują wielokrotnie dofinansowanie. Są miejsca, gdzie nie ma dofinansowania, choć samorządy się ubiegają i są miejsca gdzie gminy w ogóle nie są zainteresowane tym programem. Oczywiście nikogo nie zmusimy do startowania jeżeli nie będzie chciał. Niechęć może być jednak spowodowana różnymi przyczynami. Podkreślamy też, że sporo wniosków odpada z przyczyn formalnych, nieraz wręcz kuriozalnych. Uczulaliśmy na ten aspekt naszych partnerów samorządowych. 
Zgodnie z polityką rządu idącą w kierunku zrównoważonego rozwoju, także w zakresie bezpieczeństwa, należy się temu programowi przyjrzeć. Nie chcemy też ganić czy ograniczać aktywności tych, którzy przygotowują dobre wnioski i dostają często dofinansowanie. Program jednak w założeniu ma poprawiać bezpieczeństwo na całym Mazowszu, a nie tylko w niektórych jego regionach. Trzeba się więc zastanowić, jak to zmienić. 
Ministerstwo Infrastruktury pytało nas o zdanie na temat zmian czy problemów w programie, podobnie jak inne województwa. Swoje uwagi przesłaliśmy. Część z nich, które można było wprowadzić bez zmiany istoty programu, zostały wprowadzone. Część z zaproponowanych zmian nie mogła być wprowadzona chociażby ze względu na konieczność zmiany uchwały Rady Ministrów. Być może dojdzie do zmian w przyszłości.
Przedstawione przez wojewodę propozycje zmian systemowych, opartych o naszą wewnętrzną analizę, dotyczyły:
1. Zmiany algorytmu, na podstawie którego dokonywany jest podział wydatków państwa na dotacje w poszczególnych województwach. Jednakowa waga przypisywana parametrom: drogowemu, ludnościowo-obszarowemu oraz wyrównawczemu powoduje, że silny obszar aglomeracyjny Warszawy i sama stolica zawyżą statystykę. Jak wiemy sytuacja ekonomiczna Mazowsza jest mocno zróżnicowana. Proponowaliśmy przypisanie zasadniczej wagi 2 pierwszym parametrom. Na uwagę zasługuje fakt, że sama Warszawa nie złożyła żadnego wniosku na żadną drogę. Nie korzysta z tego programu.
2. Zmiany sposobu podziału puli środków przypadających na drogi gminne, poprzez utworzenie jednej puli środków dla zadań zgłaszanych przez gminy wiejskie oraz drugiej – gminy miejskie, miejsko-wiejskie i miasta na prawach powiatu. To odpowiedź na ta analizę jakiej dokonaliśmy a także na uwagi mniejszych gmin, które zgłaszały nam m.in. że rozwiązania przez nich proponowane poprawiają bezpieczeństwo, są zgodne z programem ale nie są w stanie konkurować z rozwiązaniami miejskimi, na które stać bogatsze gminy. Tak więc pozostaje pytanie; czy lepiej żeby poprawić bezpieczeństwo w sposób być może nie podręcznikowy i kosztowny, ale jednak poprawić, czy żeby dana droga pozostała w fatalnym stanie bo gminy być może nie stać na jej remont lub budowę? Oczywistym jest fakt, że każdy wniosek który przechodzi ocenę formalną jest według programu kwalifikowany do wewntualnego dofinansowania. Sporo wnioksów nie przechodzi, bo punktacja jest zbyt niska ze względu na ograniczenia finansowe gmin. 
3. Wprowadzenia dodatkowego kryterium oceny wniosków, określanego przez wojewodów na etapie ogłaszania naboru wniosków o dofinansowanie. Chodzi tu o kontekst zrównoważonego rozwoju np. Wojewoda mógłby przyznać dodatkowe punkty projektom, które nigdy nie otrzymały dofinansowania pomimo ubiegania się o to wielokrotnie. Być może możliwe byłoby preferowanie wniosków opiewających na niższe dofinansowanie lub takich gdzie montaż finansowy w mniejszym stopniu obciążałoby budżet państwa. Wówczas możliwe byłoby realizowanie mniejszych inwestycji i w większej liczbie. Wprowadzenie takiego kryterium na pewno nie wpłynie na obniżenie głównego celu programu – zwiększenia bezpieczeństwa.
Reasumując. Poprawa stanu infrastruktury drogowej czy komunikacyjnej, tym samym bezpieczeństwa jest ważną kwestią. Jako urząd wojewódzki będziemy szli w kierunku partnerstwa z samorządami, namawiania do składania wniosków i ubieganie się o te środki w jak największej liczbie gmin. Mamy nadzieję, że poprawa stanu bezpieczeństwa będzie udziałem wszystkich gmin i powiatów Mazowsza tak, aby tych białych plam gdzie przez ostatnie lata inwestycje z naszego programu rządowego z różnych przyczyn się nie pojawiły. 
Naszym życzeniem jest to, żeby jak najwięcej gmin mogło uzyskać wsparcie i żeby poziom bezpieczeństwa na Mazowszu rozkładał się równomiernie. Dyskusja nad programem zapewne będzie się jeszcze toczyć. Poprosiliśmy samorządy o przesyłanie także swoich uwag i propozycji. 

Dodam, że powołana zostanie niebawem nowa komisja konkursowa. Skład tak jak poprzednio 5 osobowy. W porównaniu z ubiegłym rokiem 2 osoby są te same, a 3 osoby się zmieniły, w tym przewodniczący komisji. Liczymy, żę w połowie września, kiedy upłynie czas na składanie wniosków, tych będzie grubo ponad 200.
Wojewoda Sipiera powierzył mi bezpośrednią opiekę nad tym programem. 

Komplet informacji o programie na stronie mazowieckie.pl 


piątek, 19 sierpnia 2016

Prezydent wybudzony? Wojewoda wyda pozwolenia na budowę pasa startowego i nie tylko.


Z ciekawością przeczytałem list prezydenta Witkowskiego do pani premier Beaty Szydło. Prezydent powołuje się na materiał radiowy i wypowiedź posła Jacka Sasina odnośnie usytuowania centralnego portu lotniczego w Polsce. Pada tam Radom jako możliwa lokalizacja. Prosi więc pan prezydent o spotkanie i rozmowę o tej inwestycji. 
Sam list jest oczywiście zwykłą polityczną zagrywką, bo żeby spotkać się z panią premier listów pisać nie trzeba. Jak prezydent nie wie jak takie spotkanie zaaranżować to chętnie podpowiem. W przekonaniu o tym, że intencje są bardziej polityczne jak merytoryczne utwierdza mnie to, że list zanim dotarł na biurko pani premier został rozesłany do wszystkich redakcji mediów. Ale zostawmy to.
W mojej ocenie należą się wielkie słowa uznania dla posła Sasina. Czemu? Udało mu się bowiem zmusić prezydenta Witkowskiego do jakiegokolwiek działania w kierunku spotkania z najważniejszymi i decyzyjnymi osobami w państwie. Prezydent został wybudzony z pewnego rodzaju letargu i postanowił się wreszcie spotkać z panią premier w sprawach ważnych dla Radomian. Lepiej późno niż wcale. 
Pani premier od 9 miesięcy kieruje rządem i do tej pory nikt z władz Radomia nie zabiegał o żadne spotkanie czy rozmowę. Czemu? Nie wiem. 
Szkoda jedynie, że prezydent sam z siebie nie potrafi wpaść na potrzebę takiego spotkania. Szkoda też, że skoro sam nie potrafi, to nikt mu nie podpowie. Tylu ma doradców. Może tego jednego tu zabrało...
Co do budowy centralnego portu lotniczego to temat jest znany od ponad 10 lat. Pojawia się i znika. Teraz ożył znowu. Do decyzji o jego budowie jest daleka droga. Jeżeli w ogóle powstanie, to raczej za kilka a może kilkanaście lat. W Ministerstwie Infrastruktury ten temat jest dyskutowany. Koszt budowy jak donoisiły wcześniej media to jakieś 3 miliardy euro, a i kontrowersji na temat celowości jego budowy też nie brakuje. Jak oddziaływać będzie na lokalne porty lotnicze, jak na sam LOT, co z Okęciem itp.??? Trzeba się nad tym poważnie zastanowić i całość projektu poddać głebokiej ekonomicznej analizie. Mamy więc kolejną dyskusję a do podjęcia decyzj jest bardzo, bardzo daleko. Nie widzę jednak żadnego problemu, żeby nie rozmawiać przy okazji o przyszłości naszego radomskiego lotniska. 
Wracając do lotniska na Sadkowie. Wojewoda Mazowiecki wyda w przyszłym tygodniu pozwolenie na wydłużenia pasa startowego. Port Lotniczy Radom uzupełnił braki i zmiany w projekcie. Wszystko jest jeszcze sprawdzane, ale nie widać tu żadnego niebezpieczeństwa. Mam nadzieję, że tym samym szybko ruszy ta kluczowa dla rozwoju lotniska inwestycja. Media donoszą, że jest poważny inwestor, który chce zainwestować w nasze lotnisko 40 mln euro. To dobra informacja. Niech więc się to finalizuje i rusza rozbudowa pasa i budowa płyty postojowej. 
W końcowym etapie ustaleń jest także umowa między Wojewodą Mazowieckim a Portem Lotniczym w zakresie odpłatnego udostępnienia służbom granicznym pomieszczeń i sprzętu specjalistycznego będącego w posiadaniu lotniska na cele odprawy granicznej. Podobne umowy są zawarte z Modlinem czy Okęciem. Na razie mamy na radomskim lotnisku tymczasowe przejście graniczne. Jeżeli ruch będzie się zwiększał, ten poza Schengen, to myślę że jest duża szansa na uzyskanie statusu stałego przejścia granicznego i tym samym to finansowanie będzie wyglądało dużo lepiej. To jednak zależy od władz miasta i portu. Poczekamy na rozwój połączeń. 
To kolejne dobra informacja.
Na pewno ze strony Urzędu Wojewódzkiego i Wojewody jest pełna otwartość i chęć współpracy z radomskim lotniskiem. W granicach prawa i zdrowego rozsądku oczywiście. 


czwartek, 4 sierpnia 2016

O 72. Rocznicy Powstania Warszawskiego. Jak to widziałem.

Kilka słów o 72. Rocznicy Powstania Warszawskiego. Jak to ważna dla nas Polaków data pisał nie będę. To oczywiste. Cieszę się, że z roku na rok uroczystości są coraz „bogatsze” i to nie tylko w Warszawie. Szkoda, że Miasto Radom nie stanęło po raz pierwszy na wysokości zadania. Może za dużo urlopów i nie miał kto pomyśleć i przypilnować tej sprawy. Nic to, może kiedyś będzie lepiej. Wracam do obchodów w stolicy. 
„Bogatsze” były te obchody także w dziwne wystąpienia, często upolitycznione jak przemówienie burmistrza Mokotowa czy prezydent Warszawy oraz zupełnie dla mnie niezrozumiałe, jak część przemowy szefa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej pod Pomnikiem Państwa Podziemnego, który tak naprawdę zarzucił Żołnierzom Wyklętym złamanie rozkazu o złożeniu broni i bezsensowną walkę z sowiecką PRL. Słuchałem tego z niedowierzaniem. Czemu to ma służyć? Skłóceniu środowisk kombatanckich? Nie wiem. Transparent KOD na cmentarzu i tania agitacja polityczna to już największy skandal i profanacja. Ci ludzie nie mają nawet zwyczajnego poczucia taktu i żadnych oporów. Nawet przed zrobieniem największej głupoty, byle w mediach zaistnieć.
Słuchałem także innych wystąpień. Wystąpień ministra Macierewicza, prezydenta Dudy czy premier Szydło. Zero jakiejkolwiek polityki. Oddanie bohaterom tego co ich, podziękowania, życzenia. Jest to do odsłuchania w internecie. Czemu opozycja tak nie potrafi? Też nie wiem.
Całe zamieszanie z apelem pamięci to też jakaś medialna nagonka. Wszyscy od dawna już wiedzieli, że wojskowa kompania honorowa to jednocześnie smoleński apel pamięci. Zanim doszło do jakichkolwiek rozmów i ustaleń pomiędzy organizatorami już media zaczęły podkręcać atmosferę i tworzyć jakąś wirtualną i nieprawdziwą rzeczywistość. Nikt nigdy nie twierdził, że będą wyczytywane wszystkie nazwiska, podobnie jak nikt nie szantażował powstańców brakiem kompanii honorowej. To nieprawdziwy obraz.
Ostatecznie stanęło na 5 nazwiskach osób związanych z AK i  podtrzymujących pamięć Powstania Warszawskiego i Armii Krajowej. I bardzo dobrze. 
Nie wiem komu i dlaczego przeszkadza kilka takich zdań:

„Przywołuję Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz Czesława Cywińskiego, prezesa Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy AK - współinicjatorów wielu akcji upamiętniających w kraju i na emigracji niepodległościowy wysiłek Armii Krajowej.
Przywołuję Prezydenta Miasta Stołecznego, później Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Zwierzchnika Sił Zbrojnych, Lecha Kaczyńskiego, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego - wiekopomny znak pamięci i edukacji o Powstaniu.
Wraz z żołnierzami Powstania: gen. Stanisławem Komornickim ps. „Nałęcz" oraz płk. Zbigniewem Dębskim ps. „Prawdzie" zginęli na służbie Ojczyzny w katastrofie smoleńskiej, a ich dzieło na zawsze stanowić będzie hołd dla bohaterstwa Powstańców”

Co tu jest niestosownego, czy nie pasującego do wydarzenia? 
Nie jest prawdą, że powstańcy od początku nie zgodzili się na poszerzony apel. Na pewno nie większość, co było można usłyszeć podczas uroczystości w kuluarowych rozmowach. Temat sztucznie rozdmuchany i niestety dzielący także kombatantów. Komuś zależało na robieniu zamętu i na pewno nie był to minister Macierewicz i PiS. 
Temat z gen. Ścibora-Rylskiego i postępowania lustracyjnego przed IPN też na pewno nie jest inicjatywą tego kierownictwa Instytutu. To za poprzednich władz i rządów PO-PSL ten wniosek się pojawił. Tego zabrakło w informacjach medialnych. To i tak bez znaczenia moim zdaniem, bo jeżeli jest informacja o współpracy z SB to sprawę należy wyjaśnić i nie ma tu „dobrego” czy „złego” czasu. Trzeba i to jak najszybciej. W interesie wszystkich. 
To wszystko niestety, ale zagęściło atmosferę wokół tych ważnych uroczystości. Jednak w ogólnym rozrachunku oceniam je naprawdę dobrze. Nie daliśmy się sprowokować i wmieszać w politykę podczas głównych wydarzeń rocznicowych. Skupialiśmy się tylko na pamięci o powstaniu i powstańcach. 
Cieszę się, że mogłem po raz pierwszy, w tak szeroki sposób wziąć w nich udział. W sumie to obchody jeszcze się nie skończyły i jutro będę reprezentował wojewodę na Woli, gdzie o godz. 12.00 wezmę udział w uroczystości upamiętniających walki o Pałacyk Michla i młyny parowe w dniu 5 sierpnia 1944r.